Narodowy socjalizm
Wczoraj zadzwoniono do mnie z Kędzierzyna, bo miejscowy radny zaproponował, by w ramach popierania kędzierzyńsko-koźlanej gospodarki ludzie kupowali w sklepach wyłącznie towary produkowane w Kędzierzynie lub Koźlu. Na pytanie, co o tym sądzę, odparłem, że na miejscu PT Redakcji zaproponowałbym owemu radnemu, by w ramach ratowania gospodarki rodzinnej jadł wyłącznie chleb upieczony przez jego żonę oraz własnoręcznie wyhodowany koperek. Dobrze by też było uchwalić, że gdy miejscowy szewc dorobi się już, sprzedając buty wszystkim kędzierzynianom, kupi sobie samochód wyprodukowany w Kędzierzynie-Koźlu. Bo jak nie - to niech oddaje zarobioną forsę!
Dwadzieścia lat temu wraz z ludźmi, których uważałem za liberałów, walczyliśmy o otwarcie polskiej gospodarki. Walczyliśmy z przesądami, że „nas wykupią”, że „nas zaleją” - i w ogóle nastąpi co najmniej Armageddon.
Ale oto Niemcy (sponsor „centrowych liberałów” związanych z Platformą Obywatelską, d.KL-D) oraz Francja (sponsor „lewicowych liberałów” związanych z PD - d.UW - d.UD - d.ROAD - d.”lewica laicka”) wzięły się za obronę swoich rynków przed inwazją firm i towarów z Indyj, Chin, Brazylii itd.
Ach, jakaż przyjemność patrzeć, jak ci „liberałowie” - czyli płatne pismaki zagranicznych mocodawców - wykręcają kota ogonem, by wytłumaczyć, że obrona polskiego rynku jest, oczywiście, nonsensem, ale obrona „europejskiego rynku” jest, oczywiście, potrzebna, słuszna, a nawet konieczna!
Gdyby powstała Unia Europejska, to wszyscy ci „europejczycy” natychmiast zaczęliby mówić o „narodzie europejskim” - tak jak śp. Józef Djugashvili (ksywka: „Stalin”) mówił o „narodzie sowieckim”.
Ale mało kto zauważa, że w tym samym dokładnie momencie euro-socjalizm stałby się „narodowym socjalizmem”.
Czyli czymś, co ONI teoretycznie zwalczają.
Zwalczają - bo to konkurencja dla ICH tworu. Tak samo, jak Konstytucja III RP nie dopuszcza do chronienia granicą celną rynku Mazowsza. Lub Kędzierzyna-Koźla...
Janusz Korwin-Mikke
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)