


Czy już wkrótce będziemy mogli wybrać się do Stanów Zjednoczonych bez wizy? Być może. Jednak Unia Europejska, która obiecała w tej sprawie swoją pomoc, nie wpłynie na postawę Ameryki.
Jestem szczerze wdzięczny Komisji Europejskiej za wszystkie wysiłki na rzecz równego traktowania obywateli państw Unii na granicy amerykańskiej. Mówiłem o tym w debacie plenarnej w ubiegłym tygodniu wprost. Jednak myślę, że sprawa negocjacji w sprawie zniesienia wiz do USA bardzo dobrze pokazuje ograniczenia Unii Europejskiej. Powinniśmy o tym pamiętać, kiedy wielokroć zbyt optymistycznie lokujemy swoje oczekiwani w Brukseli. UE pomaga nam w wielu sprawach, ale są i takie w których jest bezsilna.
Przy całym poparciu dla Komisji Europejskiej, w szczególności ze strony krajów takich jak Polska, które przystąpiły do Unii w 2004 i 2007 roku, spotkaliśmy się z porażką rozmów amerykańsko-unijnych. Ameryka będzie podpisywała własne porozumienia wizowe z każdym krajem członkowskim po kolei. Warunkiem będzie spełnienie wyłącznie kryteriów prawa amerykańskiego w tym zakresie.
Amerykanie nie chcą znosić wiz wobec krajów, skąd pochodzi zbyt duża liczba wadliwych, odrzucanych wniosków wizowych. W wypadku Polski mamy zatem dwa wyjścia. Możemy z jednej strony czekać na dalszy spadek odrzucanych wniosków wizowych składanych przez obywateli polskich. Drugim rozwiązaniem jest zmiana prawa amerykańskiego w tym względzie, na co mamy mały wpływ, mimo licznej Polonii. Wśród kandydatów do urzędu prezydenta USA tylko John McCain obiecał taką zmianę. Nie znam ani jednego amerykańskiego polityka, który nie byłby zawstydzony polityką imigracyjną Stanów wobec Polski. Czasem padają ostre słowa. Jednak jest i druga ich grupa. Zdecydowana większość kongresmenów boi się debaty o poluzowaniu rygorów imigracyjnych. Zmiana prawa imigracyjnego to zatem proces bardzo trudny. Otwiera bowiem okazję do ujawnienia się roszczeń wszystkich innych grup, które czekają u amerykańskich granic.
Jak widać, Komisji Europejskiej jest łatwo ograniczyć - czasem traktatowo, czasem przez praktykę - kompetencje państw członkowskich. Dużo trudniej jest odnieść sukces w relacjach z państwami trzecimi. Mimo tak dużego poparcia dla prawa Komisji do wyłącznej reprezentacji, niektóre państwa członkowskie zdecydowały się na osobne negocjacje. Dotyczy to Czech, Estonii, Łotwy, Węgier i Słowacji. Mimo że nie ma wśród tych krajów Polski, zupełnie się tym państwom nie dziwię.
Komisja Europejska będzie oczywiście kontynuować rozmowy z USA na temat ułatwień w polityce imigracyjnej i wizowej. Będą one jednak dotyczyły spraw o wiele mniej istotnych z punktu widzenia obywateli polskich. Zapewne - na wzór Kanady i Australii - zacznie działać system elektronicznego powiadamiania o możliwości podróży, który potwierdzi nam pozwolenie na wjazd jeszcze w porcie lotniczym przed jej podjęciem. Zapewne Unia Europejska ustali wymagania maksymalne w zakresie przekazywania danych osobowych pasażerów. Amerykanie w związku z polityką antyterrorystyczną oczekują ich znacznie więcej niż to jest dopuszczalne z punktu widzenia europejskich standardów ochrony danych osobowych. To ważne elementy.
Jednak ciężar negocjacji prowadzących do zniesienia obowiązku wizowego leży na naszych własnych barkach.
autor: Konrad Szymański