


Jeśli oświadczenie Donalda Tuska z początku lipca - w którym powiedział, że amerykańska oferta rozmieszczenia w Polsce elementów „tarczy antyrakietowej” nas nie satysfakcjonuje - jest krokiem do wycofania się Polski z wcześniejszych zobowiązań - to ma Premier u mnie plus. Jeśli jednak celem tego zabiegu dyplomatycznego jest osiągnięcie nowych korzystnych warunków w zamian za „tarczę”, to będzie znaczyło, że nie ma różnicy w polityce polsko – amerykańskiej między Jego Gabinetem a Rządem Jarosława Kaczyńskiego. Propozycja zlokalizowania w Polsce baterii Patriot, z którą pojechał do Condoleezzy Rice Minister Sikorski, jest również niesatysfakcjonującą oraz w moim przekonaniu jeszcze bardziej niż „tarcza” niekorzystną i niepotrzebną. Rakiety Patriot nie zwiększyłyby bowiem bezpieczeństwa Polski, wręcz odwrotnie, paradoksalnie, naraziłyby na większe ryzyko potencjalnego ataku. Polska jest dużym państwem - stąd jedna lub dwie baterie nie załatwiają obrony całego terytorium. Aby mówić o skutecznej osłonie całej Polski, konieczne byłoby zainstalowanie kilkunastu baterii. Po drugie - rakiety Patriot są skuteczne w sytuacji ataku rakietowego, natomiast w obronie przed atakiem lotniczym, bardziej prawdopodobnym - ich skuteczność jest ograniczona. Obecność w Polsce elementów tarczy i rakiet Patriot, choć w założeniu systemów obronnych, w oczywisty sposób lokowałaby nas w gronie amerykańskich satelitów militarnych narażonych na potencjalny atak państw niezadowolonych z międzynarodowej polityki Stanów Zjednoczonych.
Polska jest przede wszystkim członkiem Unii Europejskiej, stąd w polityce międzynarodowej pierwszeństwo należy się Unii. Nie znaczy to, że nie możemy mieć dobrych stosunków z USA, znaczy jedynie, że inicjatywy podejmowane przez UE winny posiadać priorytet. Zamiast „amerykańskiej tarczy i rakiet Patriot” proponuję debatę na temat perspektywy „Europejskich Sił Zbrojnych” i naszego w nich udziału. Nie neguję bliższych stosunków z USA. Mam nadzieję, że doczekam się odwzajemnienia ze strony administracji amerykańskiej za nasze bezwarunkowe atencje, ale chciałbym, abyśmy budowali również poprawne stosunki z Rosją i Niemcami.
Zobowiązaniem sojuszniczym w ramach NATO jest polskie uczestnictwo w zagranicznych misjach wojskowych. Sądzę jednak, że nie musimy w nich odgrywać zawsze roli wiodącej i partnerskiej wobec USA, przekroczyliśmy bowiem granice naszych możliwości. Wśród żołnierzy wysyłanych w kolejnych kontyngentach do Afganistanu i Iraku byli tacy, którzy na przestrzeni trzech ostatnich lat wyjeżdżali 5-6-krotnie. Konieczna jest więc w przyszłości powściągliwość w kolejnych zobowiązaniach dotyczących naszego udziału w misjach. Najbliższe lata trzeba poświęcić procesowi uzawodowienia i modernizacji polskiej armii oraz określenia rozsądnych granic angażowania naszych sił zbrojnych w zagraniczne misje wojskowe.
Mam nadzieję, że Amerykanie odrzucą propozycje Ministra Sikorskiego dotyczącą rakiet Patriot i kolejnych już nie będzie. Mam nadzieję, że nowym Prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie wybrany Barack Obama. Mam nadzieję, że nowy Prezydent wycofa się z instalacji na terenie państw UE elementów kontrowersyjnej „tarczy”.
autor: Janusz Krasoń