Nie wiesz, co wolność z łaski Moskwicina...
Tak pisał Adam Mickiewicz. Te słowa przebiegły mi od razu przez głowę, gdy przeczytałem, że Minister Zdrowia Zjednoczonego Królestwa p. Jan Reid łaskawie zezwolił poddanym Królowej na kupowanie simvastatinu („Zokor Heart”) - nie czekając, aż zezwolą na to odpowiednie służby medyczne. Ocenia się, że simvastatin zmniejsza o 1/3 ryzyko zawału, co może uratować ok. 6500 Brytyjczyków rocznie.
Jest to zdumiewające, gdyż p. Reid został desygnowany na ministra przez Czerwonych z Partii Pracy. Czerwoni, jak wiadomo, z zasady nie pozwalają ludziom na podejmowanie decyzji samemu, gdyż człowiekiem trzeba się (za jego pieniądze...) „opiekować”. Dziś zresztą nie wiadomo, czy chcą się opiekować człowiekiem z tych samych powodów, dla jakich mamunia czuje przemożną chęć opiekowania się 40-letnim synkiem - czy też po prostu dla ogromnych pieniędzy, jakie sobie liczą za te opiekę. Ale wszędzie się „opiekują”. A tu - proszę, jaki liberalizm!
Ale charakterystyczne, że zezwolenie oprotestowała Federacja Konsumentów - twierdząc, że jest to „traktowanie Brytyjczyków jak świnki morskie”; co pokazuje, że brytyjska (polska zresztą też) Federacja Konsumentów tak samo działa w interesie konsumenta, jak zawodowy związkowiec w interesie robotnika, a feministka w interesie kobiet. Czyli wbrew temu interesowi.
A najciekawsze, że chwalący liberalizm ministra nie zauważają knuta: przecież akceptują, że Władza nadal może zakazać konsumentowi kupowania tego, co chce. Chwali się tylko ministra, bo raz jeden knuta nie użył...
... a przecież nie ma najmniejszego powodu, by zakazywać komukolwiek nabywania na własne ryzyko dowolnego lekarstwa! Poza możliwością brania łapówek za dopuszczanie leków na rynek, oczywiście.
Op. Maria von Ebner-Eschenbach napisała 70 lat temu, że „szczęśliwi niewolnicy są największymi wrogami Wolności”. W Zjednoczonym Królestwie jest nadmiar żarcia i programów telewizyjnych - wiec motłoch głosujący na Labour Party jest zadowolony z życia. Te absurdalne ograniczenia zupełnie mu nie przeszkadzają. Nawet się cieszy, że ktoś się nim „opiekuje”. I protestuje, gdy dać mu odrobinę wolności.
Mickiewicz w „Dziadach” ujął to raz jeszcze, ściślej:
Lecz ja znam, co być wolnym
z łaski Moskwicina
Łotry zdejmą mi tylko
z rąk i nóg kajdany,
Ale wtłoczą na dusze...
Ba! Gdyby Wieszcz Adam przewidział wynalazek telewizji...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (0)