Niedziela Palmowa
Specyficzny dzień w Polsce. Pamiętam z dzieciństwa atrakcje związane z palemkami, ale też nawet tu widać było dysproporcje majątkowe: jednych było stać na palemki długie, duże, bogato strojone. Innych tylko na te symboliczne.
Z późniejszych już czasów wspominam niezwykle radosną i wielobarwną Niedzielę Palmową na Kurpiach. Obrzędy niepowtarzalne i właściwe tylko temu regionowi. Wielogodzinne uroczystości, folklor pieczołowicie kultywowany, mający wartość dla miejscowych samą w sobie. Najpierw Msza Święta w myśl zasady „Bez Boga ani do proga”, a potem już całkiem świeckie zabawy.
Problem w tym, że ja tegoroczną Niedzielę Palmową spędziłem w Brukseli. Smutne to było przeżywanie, jakże inne, niepełne. Bez roześmianych ludzi z palmami w różnych kolorach i różnych wielkości sunących o poranku do Kościoła. Może czasem przemknął się ktoś niosący coś na kształt „palmy”, ale ja nie widziałem nikogo i pewnie to nie było to. Są dni, których nie da się w pełni przeżyć na obczyźnie. Są rzeczy, które w pełni zrealizują się tylko na polskiej ziemi. Dobrze, że Wielkanoc spędzam w kraju.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)