Niepodległość Polski po referendum
Po referendum z 7-8 czerwca 2003 r. sprawa niepodległości Polski pozostanie nadal celem większości Polaków. Zdecydowanie i jednoznacznie opowiedzieli się za niepodległością Państwa Polskiego ci obywatele, którzy głosowali w referendum akcesyjnym przeciwko członkostwu Polski w Unii Europejskiej. Słabiej wyrazili tę opcję tacy obywatele, którzy w ogóle nie poszli głosować do komisji wyborczych. Być może zostali zdezorientowani przez agresywną propagandę prounijną. Odmawiała ona szans w głosowaniu zwolennikom niepodległości oraz posługiwała się kłamstwami i nieprawdami o warunkach życia w "raju unijnym" dla Polaków. Dopiero po referendum te kłamstwa i nieprawdy zaczęto demaskować w prasie prounijnej. Np. uczynił to tygodnik Newsweek Polska z 15 czerwca 2003 r. Albowiem mocarstwa unijne, przede wszystkim RFN i Francja, stworzyły zaplecze ideologiczne kłamliwej propagandy prounijnej. W tym celu manipulowały informacjami na temat szlachetnej ideologii zjednoczenia Europy dla własnych egoistycznych celów narodowych. W przeszłości czyniły one podobnie, nadużywając czcigodnych haseł chrystianizacji Europy w wojnach i w intrygach dyplomatycznych, których celem było zagarnięcie ziem i innych bogactw narodów wschodnio- i środkowoeuropejskich. Polacy nie poddali się jednak nigdy chrześcijańskiemu imperium niemieckiemu. Nie ma też żadnego uzasadnienia w naszych czasach plan podporządkowania Polski unijnemu imperium niemiecko-francuskiemu. Egoistyczne cele narodowe mocarstw unijnych w Polsce to przede wszystkim interesy ich banków, przemysłu i rolnictwa. Przejawiają się one w zamiarach zawładnięcia przez kolonizatorów, tzw. gości - rolników z Niemiec itd., urodzajnymi gruntami rolnymi w Polsce. A także w zamiarach administracyjnego zlikwidowania polskiego przemysłu stoczniowego, górniczo-hutniczego przez narzucanie kwot produkcyjnych itp., przemysłu energetycznego przez sprzedawanie go pod naciskiem Komisji Europejskiej państwowym lub komunalnym koncernom zachodnioeuropejskim, itd. Unijni kłamcy przez ponad dziesięć lat mówili, że chcą udzielić Polsce pomocy w podniesieniu jej gospodarki. Ale co to za pomoc, która za warunek jej udzielenia uznaje likwidację ogromnej części potencjału produkcyjnego i wyrzucenie milionów bezrobotnych ludzi na bruk bez środków do życia? Na takie zabójcze warunki w sprawie polskiego członkostwa w Unii Europejskiej zgodził się premier Leszek Miller i wicepremier Pol w traktacie akcesyjnym podpisanym 16 kwietnia 2003 r. w Atenach.
Trzeba domagać się renegocjacji zabójczego dla Polski traktatu akcesyjnego. Pan minister W. Cimoszewicz jest znawcą prawa międzynarodowego publicznego, więc będzie wiedział, jak nie dopuścić do wykonania przez Polskę przestępczych zapisów traktatu akcesyjnego, które likwidują przez narzucenie kwot produkcyjnych w przemyśle i rolnictwie oraz niekorzystnych warunków finansowych akcesji - polskie finanse i polską gospodarkę. A w konsekwencji zapisy traktatowe mają doprowadzić do katastrofalnych efektów społeczno-narodowych w Polsce. Pan Cimoszewicz jest także realistą politycznym. A więc doskonale orientuje się, że żądanie renegocjacji warunków akcesji polskiej do Unii Europejskiej spotka się z powszechnym uznaniem społeczeństwa polskiego i ze zrozumieniem przyjaciół Polski na Zachodzie i na Wschodzie.
Znacznie więcej będziemy żądać od polskiego rządu narodowego w Warszawie, który w końcu na drodze demokratycznej obejmie władzę i zacznie realizować plan odbudowy i rozwoju Kraju w warunkach Wielkiego Powrotu Polaków i Kapitału Polskiego z Emigracji do Polski, i przy założeniu przyjaznej współpracy niepodległej Polski ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej, ze Wspólnotą Niepodległych Państw, Unią Europejską, itd. itd., której ramy prawne w postaci setek traktatów, konwencji i innych umów międzynarodowych, obecnie obowiązujących, gwarantują stabilność związków politycznych, kulturalnych i gospodarczych Polski z całym światem, a nie tylko z zachodnią Europą. Podkreślę na zakończenie, że Europa jest już zjednoczona w Radzie Europy, do której należą wszystkie państwa kontynentu europejskiego, z wyjątkiem Białorusi... W Europie nie jest potrzebne superpaństwo unijne złożone z 25 państw członkowskich. Są to mrzonki na miarę planów Napoleona, Lenina lub Karola Wielkiego. Ale może potrzebne jest w Europie państwo federalne zbudowane przez 12-15 aktualnych państw unijnych. To już jednak nie jest polski biznes. Z pewnością Polska nie będzie miała trudności z nawiązaniem przyjaznych kontaktów z takim państwem federalnym.
autor: Janusz Dobrosz
Skomentuj ten artykuł! (0)