Niesoba
W słynnej antyutopii „1984” Jerzego Orwella stworzono pojęcie „niesoby” (no-person). Jak ktoś podpadł Wielkiemu Bratu - czyli Władzy - to po prostu znikał. Fizycznie może gdzieś tam i był - ale znikało jego nazwisko, nie mówiło się o nim, nie wolno było nawet go krytykować - bo przecież nie istniał.
Żyjąc dziś w Polsce, w XXI wieku, w wieku internetu przecież - czasem mam poczucie, że właśnie nie istnieję. Politycy, dziennikarze, publicyści, pisarze - zgodnym chórem udają, że mnie nie ma. Czasem mam uczucie, że gdybym przypadkiem dostał np. Nagrodę Nobla z np. ekonomii - to też nikt by o tym nie wspomniał.
O, pisać mogę. Tyle że „nikt” - to znaczy: nikt z tych „politycznie poprawnych” tego nie zauważa. A nie zauważa - bo to, co piszę, jest całkowicie, ale to całkowicie, sprzeczne z podstawami obecnego ustroju.
Ktoś by pomyślał: to jakaś masoneria czy jakaś bezpieka nakazała wszystkim przemilczać istnienie Janusza Korwin-Mikkego? Boga-ć tam! Obie masonerie (i ta prawdziwa, i ten „Wielki Wschód”) oraz agenci bezpiek wszelakich to może 1/3 wszystkich dziennikarzy i publicystów. Reszta mogłaby pisać... Nie: przyczyna jest inna!
Ja po prostu kwestionuję WSZYSTKO, co jest podstawą ich bytu. Kwestionuję np. d***krację - a przecież w normalnym ustroju ci demagodzy, zamiast krzyczenia na wiecach i w telewizji, a potem życia za nasze pieniądze, musieliby uczciwie pracować. Za absurdalne uważam wszystkie „problemy”, z opisywania których żyją przecież dziennikarze, a z ich „rozwiązywania” politycy. Gdyby - jak w normalnym, nie-janosikowym kraju - przyjąć zasadę, że Władza nie ma prawa obrabować Kowalskiego, by dać Wiśniewskiemu - to z czego by żyli ci, co dziś zastanawiają się, na ile można tego Kowalskiego obrabować - i czy słuszne jest dać to Wiśniewskiemu, a nie np. Nowakowi?
A nie odpowiadają - bo, po prostu, nie mają argumentów!
Ot - i cała tajemnica.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)