Nowy Orlean - Biesłan
Otwieram oczy, bo budzi mnie radio. Dwie pierwsze wiadomości: w Nowym Orleanie dramat, miasto pod wodą - część opinii publicznej obwinia za to JE Jerzego W. Busha; w Biesłanie rocznica napadu na szkołę - matki obwiniają za tragedię JE Włodzimierza I. Putina.
Ta pierwsza wiadomość jest przerażająca. W normalnym kraju mieszkańcy miasta radzą sobie sami, ogromna większość posiada broń, więc sami strzelają do Murzynów rabujących sklepy, sami też odbudowują swoje domy. Reakcja nowoorleańczyków pokazuje, do jakiego stopnia Amerykanie zostali skomunizowani: liczą już nie na siebie, ale na Władzę.
Biorąc pod uwagę, że podatki federalne to 93%, a stanowe i miejskie to 7% - coś w tym jest; i to właśnie jest tragiczne. Kiedyś było odwrotnie...
Przywrócenie normalności w Nowym Orleanie zajmie też minimum pół roku - bo zajmie się tym państwowa biurokracja. W moim miasteczku do dziś nie odbudowano mostu zniszczonego w 1939!
Tymczasem w Azji po uderzeniu fali tsunami prywaciarze z Sumatry usunęli zniszczenia w trzy tygodnie. Tak: po trzech tygodniach po zniszczeniach nie było śladu, bo państwo nie pomagało. Co prawda Duńczycy w ramach pomocy przysłali maszyny do uprzątania śniegu - ale jakoś sobie z tą pomocą poradzono.
Tyle o Ameryce. A w Rosji - cóż: tam zawsze liczono na cara-batiuszkę... Tyle że dawniej car był dobry - źli byli tylko urzędnicy. Teraz, ho-ho! Atakują prezydenta. Z powodów absurdalnych - ale czy L*d jest logiczny? Dawniej dobry car usuwał „złych” urzędników, przesuwając ich do innej guberni - i L*d był zachwycony.
Najwyższa pora przywrócić cara. Już 15% Rosjan jest za tą ideą.
Ale, jak widać, i Ameryka chyba dojrzała już do monarchii. Republika istniała i kwitła dlatego, że ludzie wierzyli w Wolny Rynek, Praworządność - i to, że każdy jest sam odpowiedzialny za swój los. Gdy republika przeszła w d***krację - stała się niezdolna do istnienia.
Tak jak w starożytnym Rzymie - czekamy na jakiegoś Cezara, który obali tamtejszą d***krację i obejmie dyktaturę, obiecując wszystkim zabezpieczenie socjalne itp. Oraz rozbudowę Imperium.
Czyżby już JE Jerzy W. Bush?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (5)