O Walentynkach
I tak oto zbliża się wielkimi krokami dzień potwierdzający hamburgeryzację naszego kraju. Walentynki. To święto zakochanych wymyślili specjaliści od marketingu, by zapełnić lukę popytu między Bożym Narodzeniem a świętami wielkanocnymi. Różnego rodzaju czerwone duperelki, takoweż serduszka i infantylne wierszyki będą krążyć wśród ludzi jak lista Bronisława Wildsteina wśród dziennikarzy. Niestety, trzeba obiektywnie stwierdzić, iż dużą rolę w przeszczepianiu takich dziwactw kulturowych na nasz tradycyjny słowiański obyczaj odgrywają media. I jeszcze chcą, by za to płacić w postaci abonamentu. Ciekawe, dlaczego nie ma swoistego sprzężenia zwrotnego. Amerykanie w drodze rewanżu mogliby przecież świętować jakiś polski obyczaj. Ot, choćby śledzika. W przeszłości były próby wprowadzenia do polskiego obyczaju rodzimej wersji święta zakochanych. Popularny onegdaj prozaik Zbigniew Nienacki napisał książkę Raz w roku w Skiroławkach. Książka osiągnęła status skandalu obyczajowego z racji pewnego śmiałego pomysłu. Otóż Nienacki zaproponował, by wzorem Skiroławek, gdzie raz w roku w stodole zbierało się społeczeństwo i wzajemnie chędożyło, przenieść ów zwyczaj na pozostałe regiony naszego kraju. Pomysł się nie przyjął, szczególnie w miastach, ze względu na brak stodół. Mieszczuchy wolały budować hale widowiskowe niż stodoły, a szkoda. No cóż, mamy Walentynki i trzeba się z tym pogodzić. Ciekawi mnie tylko, czy kochający inaczej i cała gama innych zboczeńców też obchodzą to święto, przesyłając sobie ckliwe wierszyki?
Jeżeli tak, to mam dla nich kilka propozycji sentencji miłosnych.
Dla homoseksualistów:
Tak jest nam dobrze w miłosnej spółce,
jak dwóm parówkom w jednej bułce.
Dla lesbijek:
Będziemy kochać się przez długie lata,
bo ani mnie, ni tobie nie grozi prostata.
Dla sado-maso:
Bij mnie, targaj, za włosy wlecz,
niech się poleje czerwona ciecz,
a ja w tym miłosnym szale
siekierą ci łeb na pół rozwalę.
Dla nekrofilów:
Bądź zawsze zimna, bądź zawsze sztywna.
Nasza miłość prawdziwa, choć trochę dziwna.
Ze względów obyczajowo-cenzuralnych nie będę kontynuował swoich propozycji. Pozostali seksualni popaprańcy, jeżeli chcą skorzystać z mojej walentynkowej twórczości, proszeni są o kontakt osobisty.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (3)