O czmś, na czym się nie znam
Znam się na wielu rzeczach. Ktoś powiedział nawet, że jestem człowiekiem renesansu. Oczywiście nie chodziło tutaj o mój leciwy wygląd, lecz o przymioty intelektu. No cóż, nikt mi nie kadzi, więc muszę zastosować samoobsługę. Jest jedna dziedzina naszego życia, w której poruszam się niezbyt swobodnie. Jest to ekonomia. Polską specjalnością jest zwyczaj, by ludzie, którzy nie znali się na rzeczy, zabierali głos tej rzeczy dotyczący. Nie jestem przypadkiem odosobnionym, więc zajmę się ekonomią, a dokładniej podmiotami gospodarczymi, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Próbowałem się dowiedzieć od paru ludzi, dlaczego miasto przekształca niektóre swoje jednostki organizacyjne w spółki. Odpowiedzi były różne. Dlatego, że spółka nie jest dotowana z budżetu miejskiego, a utrzymuje się z dochodów własnych, tak więc z punktu widzenia miasta jest to rozwiązanie korzystne. Jednak nie wszystko, co jest dobre dla miasta, jest dobre dla jego mieszkańców. Spółka taka jak MGK czy w przyszłości Atol to spółka, w której 100% udziałów ma miasto, bo miasto tę spółkę tworzy, dając jej bazę i środki. Spółka ma zarząd, pracowników, ma koszty wynikające z bieżącej działalności i ma radę nadzorczą. Owa rada to organ powołany do wykonywania czynności nadzoru nad działalnością spółki. Aż się sobie dziwię, że tak biegle do tej pory poruszam się po tych problemach. Wróćmy do tematu. Spółka musi się sama utrzymać. Musi wypłacać pensję kierownictwu spółki, pracownikom oraz radzie nadzorczej. Musi ponosić wszystkie koszty. Nie może być dotowana z miejskiego budżetu i do tego budżetu nie odprowadza tego, co zarobi. Z czego zatem się utrzymuje i kto za to płaci? Odpowiem jak w reklamie: „Pan za to płaci, pani za to płaci”. Jak powszechnie wiadomo, rosną wszelkie koszty związane z utrzymaniem spółek, rosną także zarobki jej pracowników. Muszą także rosnąć ceny za usługi świadczone przez spółkę na rzecz społeczeństwa. Stąd podwyżki za wodę, za odprowadzanie ścieków czy w przyszłości ceny za bilety na basen. Inną społecznie szkodliwą rzeczą w przypadku spółek jest kwestia doboru ludzi do rad nadzorczych. Gdybyśmy przeglądnęli składy tych rad, ogarnęłoby nas zdziwienie, kto w nich zasiada. A gdyby tak pozostawić Atola jako jednostkę organizacyjną miasta, można by pominąć wiele tych niepotrzebnych historii. Dlaczego MOKiS może tak funkcjonować, a Atol nie? Wpływy z biletów i tak wpływałyby do budżetu miejskiego, a miasto mogłoby dotować jednostkę tak, by cena biletu na pływalnię nie była wygórowana. Nie chcemy przecież, żeby Atol stał się kolejnym miejscem rozrywki dla bogatych. Kolejnym przejawem elitarnej kultury. No i najważniejsze, nie byłoby rady nadzorczej. Jednak trzeba pamiętać o zbliżających się wyborach samorządowych. Jest to ostatnia chwila, by usadowić co niektórych na odpowiednich miejscach, bo po wyborach może być za późno. Ale co ja tam będę pisał, przecież na ekonomii się nie znam, bo i po co mam się znać.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (1)