O czym miałbym z nimi gadać?
Już dawno nie napisałem felietonu, rozglądając się tylko bezskutecznie wokół w poszukiwaniu tematów, a tu masz... sam mi wpadł w ręce ten sondaż opinii pulicznej przeprowadzony „na próbie” dziewiętnastu osób w wieku 14-68 lat (najliczniejsza grupa dwudziesto- i trzydziestoparolatków) zapytanych o to, z jaką znaną osobą chciałyby się spotkać. Trzeba pogratulować pani red. Karolinie Kryszczyńskiej samego pomysłu: jakie to proste i jakie zarazem „pojemne” i skłaniające do rozlicznych „pięter” i aspektów prób interpretacji zebranego materiału.
„Świerzbi mnie” mój jednorazowy czarny długopis do takiego właśnie zadania. Wyzwala we mnie coś w rodzaju żądzy zostania socjologiem - „samozwańcem”, amatorem-interpretatorem... no, powiedzmy za Poetką: „Obmyślam Świat, wydanie drugie, poprawione”. Nie zamierzam nikogo z ankietowanych osądzać z pozycji „besserwissera” (proszę zauważyć, cóż za cztery piękne „S”!). Pragnę być tylko dyskutantem. Mój Szanowny Czytelnik - oleśniczanin zgodzi się ze mną lub nie. Nie zamierzam też „stroić się w piórka”... „arbiter elegantiarum”.
No, może z jednym wyjątkiem. Zgadzając się z treścią wypowiedzi 25-letniego ochroniarza, nie mogę jednak obojętnie przejść wobec takiego sposobu wyrażania się o Panu Prezydencie RP: „Z Kwaśniewskim (...). Jako facet może być”. Przyjęta przez autorkę sondażu skrótowa forma cytatów wypowiedzi, migawki złożonej z 20-30 słów oraz skrót myślowy poglądu (z którym nie muszę się utożsamiać) - to jedno. Grzeczność natomiast - to rzecz druga, i chyba nie mniej ważna. Za moich czasów (studenckich) duże wrażenie wywarła na mnie teza: «każdy komunikat zawiera informację o jego nadawcy”. W tym rzeczywiście „coś” jest!
Ciekawostką rzeczonego sondażu, zaiste „perełką” wyłowioną przez panią red. Karolinę Kryszczyńską, jest przytoczona opinia 27-letniego elektryka. Zapytany o to, z kim chciałby się spotkać, odparł ni mniej ni więcej tak oto (zacytuję w całości, co mnie rozczuliło i zwaliło z nóg zarazem): „A tam, z nikim... O czym miałbym z nimi gadać? Nikt znany i sławny nie interesuje mnie na tyle, by z nim rozmawiać” (sic!). Przecież to istny „samograj” dla interpretatora tej wypowiedzi, no ale idźmy dalej.
Obydwie panie - i bezrobotna lat 37, i emerytka lat 68 - wskazują na osobę, z którą chciałyby się spotkać - Ojca Świętego, co bynajmniej mnie nie zaskakuje, bowiem w pełni podzielam takie pragnienie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na czysto hipotetyczny charakter tych wypowiedzi. Życzenia zarazem i możliwego, i niemożliwego do urzeczywistnienia. Możliwego w kontakcie, w przekazie medialnym, za pomocą prasy i czasopism (katolickich i „ogólnych” pod względem światopoglądowym), radia i telewizji (np. cotygodniowych modlitw na „Anioł Pański” z Watykanu i transmisji uroczystości religijnych, papieskich pielgrzymek, itp.). Spotkanie „life” z Papieżem-Polakiem jest możliwe, chociaż mało prawdopodobne, w sytuacji, o ile kolejna pielgrzymka Jana Pawła II dojdzie do skutku. Pozostaje tedy życzyć Emerytce, by jak najwięcej zdołała zaczerpnąć z kontaktów medialnych, z książek i z prasy, z telewizji zwłaszcza - aby nie tylko wielbiła, ale ze zrozumieniem słuchała. Podobnie czysto hipotetyczne pozostanie spotkanie 33-letniego oleśnickiego urzędnika z prezydentem USA („Pogadalibyśmy o Iraku i całej wojnie”). Pośrednictwo mediów elektronicznych, i to w jedną stronę, wydaje mi się tu jednak nieuniknione i wystarczające.
Nie mogę się oprzeć zdziwieniu, kiedy indagowani oleśniczanie na pytanie o znanych ludzi, których chcieliby poznać i porozmawiać, wymieniają tych właśnie, którzy już w Oleśnicy byli (osobiście, na żywo!). Spotkanie w hotelu „Perła” z Andrzejem Lepperem odbyło się niedawno i 25-letni student miał okazję do autopsji, dlaczego więc tego nie zrobił? Krzysztof Krawczyk dał długi, bardzo efektowny koncert w sali oleśnickiego kina „Meteor” (dla ścisłości dodajmy: wówczas pod kierownictwem Jerzego Smolarka). Mogłem wysłuchać popularnych piosenek, a po koncercie poprosiłem o autografy na płytach długogrających z mojej domowej płytoteki; rozmowa, jak mi się zdaje, był przyjemna dla nas obu. Zupełnie inny ciężar gatunkowy miało spotkanie w oleśnickim zamku, stosunkowo niedawno, z Leszkiem Millerem. Na rozmowę „w cztery oczy” (na co zwraca uwagę inny uczestnik rzeczonego sondażu) oczywiście nie było czasu, ani sprzyjających warunków - czemu się nie dziwię, nie oczekując rzeczy niemożliwych.
Pamiętam, zdarzyło się to w ostatnim dwudziestoleciu. W jednym z oleśnickich domów kultury powzięto zamiar zaproszenia na
spotkanie Znanej Osoby (proszę mi wybaczyć, że nie wymieniam nazwiska kogoś już nie żyjącego). Poszły w ruch telefony, nawiązano kontakty z pośrednikami, znajomymi znajomych. Wkrótce okazało się, że owszem. Chętnie porozmawia z publicznością. Nie weźmie ani grosza honorarium za to spotkanie. Tyle tylko, że życzy sobie, by organizatorzy zakupili mu dwa bilety lotnicze - dla niego i dla osoby towarzyszącej. Pani księgowa domu kultury długo turlała się ze śmiechu.
Spotkanie z Jurkiem Owsiakiem postuluje ankietowany 26-letni informatyk, uzasadniając wybór tak: „Jest fajnym facetem, ciekawym i pasjonującym”, z czym się zgadzam przez samą sympatię dla inicjatora „Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy”. Czy jest tym samym, jakim był dziesięć lat temu, spontanicznym „pozytywnie zakręconym” entuzjastą... czy „człowiekiem - instytucją” w kordonie ochroniarzy, jak dzisiaj? ... Mechanik lat 30 zastanawia się, czy piosenkarz, lider zespołu „Ich Troje” Michał Wiśniewski (cytuję:) „ w rzeczywistości też jest takim pajacem” (koniec cytatu). A pfe! Nieładnie tak „przezywać”, nawet kogoś nie akceptowanego pod względem estetycznym. Mechanik ów wyraża też przekonanie, że „w rozmowie w cztery oczy na pewno by to wyszło”. I myli się ewidentnie. Zarówno lider „Ich Trojga”, jak i (wymieniona przez 14-letnią uczenicę ankietowaną w innym miejscu) Britney Spears bowiem kreuje swój wizerunek medialny, żeby nie powiedzieć: „zakłamuje” , i to nawet skutecznie, bo „wszystko na sprzedaż”.
„Jak dla mnie, to jest normalnym facetem” - mówi 29-letni oleśnicki kierowca o Adamie Małyszu. - „Myślę, że moglibyśmy po prostu pogadać o życiu i o sporcie”. Na ile takie potocznie wyrażone wyobrażenie mieści się w kategorii „myślenia życzeniowego” i co oznacza to „bycie normalnym”?...
Jestem skłonny podzielać zainteresowanie 32-letniego taksówkarza, który chciałby zapytać panią minister Hübner: „Po co wchodzimy do tej Unii i co ona nam da?” (Unia czy pani Hübner?). Tyle tylko, że godzinne spotkanie z VIP-em w Sali Rycerskiej oleśnickiego zamku nie da odpowiedzi wszystkim zgromadzonym słuchaczom na ich każde pytanie, bo po prostu jest niewykonalne. Pozostaje tedy prasa, radio i telewizja (przepraszam za truizm). A czy to zrealizuje przystępnie, wyczerpująco i przekonywająco - to już inna rzecz. Oby tak się stało.
Oględnie mówiąc, rozbrajająco szczere, by nie rzec: naiwne, jest pragnienie 17-letniego ucznia: „Chciałbym się spotkać sam na sam z którymś z koszykarzy. Obojętnie z którym, bo dla mnie każdy coś sobą reprezentuje”. Sympatyczne i takie... nie skomplikowane wydaje mi się też pragnienie 19-letniej uczennicy - spotkania z Asią Brodzik i Pawłem Wilczakiem. Jeżeli natomiast studentce lat 24 podoba się „poczucie humoru, dość specyficzne, ale przynajmniej oryginalne Kuby Wojewódzkiego z Polsatu - uznając rzecz jasna jej prawo do własnych opinii i ocen - ze swego, również subiektywnego punktu widzenia mogę tylko ręce załamać, wołając: „Popadłem w konfuzję!”...
Na zakończenie tych kilku ad hoc rzuconych uwag - jeżeli pani red. Karolina Kryszczyńska pozwoli - „sprzeciwu nie widzę”, jak mniemam - chcę się „dopisać” do tego sondażu. Z kim chciałbym się spotkać? Po pierwsze, hipotetycznie rzecz biorąc: z Krzysztofem Kolumbem, który „przy okazji”... odkrył Amerykę; i ze Stanisławem Wyspiańskim, autorem uwielbianego przeze mnie „Wesela”, bo żył i tworzył w atmosferze artystycznej Krakowa, podziwianego przeze mnie i nigdy do końca nie poznanego. I po wtóre, z jaką znaną osobą chciałbym się spotkać?... Jeżeli nieopatrznie wywołałem efekt niezadowolenia z tak zwanego „wyrwania do tablicy”, to z góry przepraszam... Z konserwatorem zabytków sztuki sakralnej artystą plastykiem Wiesławem Piechówką oraz z moją niezrównaną „Panią od polskiego”, profesor Krystyną Uzarską, polonistką z I LO (matura: 1967), a także z wiceburmistrzem Oleśnicy, panem Henrykiem Bernackim, będącym dla mnie wzorem kultury politycznej w naszym mieście. I jak powiedział jeden z uczestników omawianego sondażu: „Poga- dalibyśmy”?
Oleśnica nocą 16/17 kwietnia 2004 r.
autor: Czesław Panek
Skomentuj ten artykuł! (0)