O dzwonkach
Okazało się, że internet może prowadzić do powszechnej unifikacji. Przykładem tego zjawiska niech będą tegoroczne życzenia świąteczno-noworoczne. Hitem życzeniowym był powszechnie rozsyłany wierszyk o Kulczyku, Michniku, Millerze, Beger i innych. Sam otrzymałem kilka takich identycznych życzeń. Nie ukrywam, że po tej serii tęskniłem do tradycyjnego „wszystkiego najlepszego”.
Zjawisko unifikacji jest bardzo niebezpieczne. W Chinach zaczęło się od wspólnego kroju oczu, a skończyło na jednolitych mundurkach i takich samych rowerach. Każdy człowiek jest indywidualnością określoną przez zespół wyróżników. W trosce o ową indywidualizację proponuję popularyzować nowy rodzaj wyróżnika indywidualizacyjnego, a mianowicie dzwonki w telefonach komórkowych. Taki dzwonek w naszej komórce nie powinien być dobierany przypadkowo. Powinien on nas określać wobec otoczenia. Wskazywać na te cechy, które są adekwatne do tego, kim jestem i co robię. Ilustrując powyższe, pozwolę sobie zaproponować kilka przykładów dzwonków dla osób znanych i lubianych. Burmistrz Jan Bronś, będąc przewodniczącym Rady Przyjaciół Harcerstwa, powinien posiadać dzwonek o melodii znanej harcerskiej piosenki zaczynającej się od słów Wczoraj obiecałeś mi na pewno... Wiceburmistrz Janusz Marszałek przed podjęciem rozmowy powinien usłyszeć melodię Ave Maria. Wiceburmistrz Henryk Bernacki, będąc fanem koreańskiej motoryzacji, powinien słuchać coś z azjatyckiego folkloru. Aleksander Dachowski - dyrektor Banku Spółdzielczego powinien ściągnąć do komóry motyw o forsie z filmu Kabaret lub też utwór Pink Floyd Money. Roman Rybak - naczelny Panoramy Oleśnickiej powinien podbiegać do telefonu po usłyszeniu Wolności słowa Pudelsów i Maćka Maleńczuka. Rodzaj dzwonka może określać również grupę. I tak włodarze lokalnej kultury powinni zainstalować melodię z filmu O dwóch takich, co ukradli Księżyc, pracownicy zakładów pogrzebowych - Jak dobrze mi w pozycji tej Macieja Zembatego, alkoholicy - Prawy do lewego, wypij kolego Kayah i Bregovica, lesbijki - motyw operowy Brunetki, blondynki itd. Takie usystematyzowanie dzwonków pozwoli na większą komunikatywność społeczną i zlikwiduje audiobezsens. Kiedyś mówiono: „Poznać pana po cholewkach”, dzisiaj: „Poznać chama po dzwonku”. Należy zrobić wszystko, by wyrugować ową maksymę z naszej obyczajowości. Tedy mój dzwonek śpiewa: Już taki jestem zimny drań.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (2)