O niezależności
Na początku, tytułem wprowadzenia, muszę poruszyć wątek autobiograficzny. Otóż w 1997 roku zostałem nagrodzony „Kołobrzeską Perłą” jako najlepszy instruktor teatralny w Wojsku Polskim. Wręczenie nagrody odbywało się podczas Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Nie był to jednak już ten Kołobrzeg, gdzie kompanie wojska falowały w rytm radosnych utworów sławiących żołnierskie onuce. W kołobrzeskim amfiteatrze próby do koncertów odbywały m.in. orkiestra Glena Millera, Krzysztof Krawczyk, kwartet teatru Rampa z Andrzejem Strzeleckim w roli konferansjera, gwiazda disco polo Shazza oraz Paweł Kukiz z Braćmi Panczo. Podczas tych prób zaobserwowałem, a miałem na próby wstęp, jak miło i sympatycznie gaworzą ze sobą muzyczny szyderca i gwiazda wiejskich dyskotek. Trzeba także pamiętać, że był to czas, kiedy disco polo zdobywało muzyczny rynek, przez co środowisko „artystów zaangażowanych” częstowało „sialalowców” ostracyzmem. Pomyślałem sobie wówczas, iż ten Kukiz to naprawdę niezależny artysta. Z jednej strony w czasach komuny szydził z wojskowego repertuaru przeznaczonego dla zespołów dziecięcych, a z drugiej nie odmawia wzięcia udziału w odnowionej muzyczno-wojskowej ikonie. Nie obawia się narazić środowisku, chichrając się z ciemnowłosą Shazzą, z którą w późniejszym czasie występował. Ostatecznie sam twierdził: „Cieszę się, że jest disco polo. Jaki kraj, taka muzyka”. W późniejszym czasie wyznawał „muzyka jest dla mnie czymś dokumentalnym, publicystyką, a nie sztuką”. I tak powstała skandalizująca piosenka „ZCHN zbliża się”. Piosenka wbrew. Niezależna. Chyba nie do końca, gdyż Kukiz już jej nie śpiewa. Ktoś powiedział kiedyś, że „niezależność oznacza wolność od polityki, demonstrowaną takżę programowym unikaniem tematów zmuszających autora do opowiedzenia się po którejś ze stron”. A u Kukiza mamy i Renatę Beger, i Cimoszewicza. Skoro muzyka to publicystyka, to polityka też publicystyka. Zdzisław Pietrasik w „Polityce” napisał, iż niezależność prawdziwa to stanie na uboczu, w niszy, gdzie nie ma ani sławy, ani pieniędzy. Kukiz w swoim manifeście wyborczym błogosławi biednym, po czym wskakuje do jaguara daimler i hajda na kolejny wiec. No cóż, sprawdza się teza o tym, że artyści w dzisiejszych czasach muszą się uczyć niezależności od niezależności.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (1)