O państwie opiekuńczym
Kiedyś przed laty z grupą młodzieży miałem przyjemność uczestniczyć, w jednym z miast wojewódzkich, w przeglądzie teatralnym. Kto miał okazję bycia opiekunem takiej rozbuchanej gromady, ten wie, jakie się z tym wiążą problemy. Była to młodzież wojskowa, zatem problem podstawowy, z jakim musiałem się zmierzyć, to balangi. Z rozmysłem zaraz po przyjeździe na miejsce poleciłem aktorom-wojakom pub, gdzie ceny znacznie przewyższały ich możliwości. Sądziłem, że goście szybko stracą szmal i będę miał spokój. Niestety, myliłem się. Szmal stracili faktycznie, jednak bardzo szybko zorganizowali świeżą kasę. Jak? Bardzo prosto. Udali się do stacji krwiodawstwa i oddali krew. Dostali za to kawę i słodycze, które opchnęli na pobliskim targu. Tak przed laty motywowano do honorowego krwiodawstwa, gdzie państwo opiekuńcze otaczało troską tych, którzy dążyli do zabezpieczenia ilości krwi i jej składników dla potrzeb lecznictwa. Dzisiaj taki numer by nie przeszedł. Kawy i czekolady teraz dostatek. Zmienił się także system motywacji do oddawania krwi. Obecnie honorowy krwiodwca po oddaniu pewnej ilości krwi otrzymuje odznakę zasłużonego krwiodawcy. Odznaki te są trzystopniowe. I tak gdy odda się powyżej 18 litrów, należy się odznaka I stopnia. Ale się tylko należy. Dlaczego? Bo ten, któremu się należy, musi sobie ją kupić. Zarządy rejonowe Polskiego Czerwonego Krzyża, których jednostkami organizacyjnymi są kluby Honorowych Dawców Krwi, mają limity na odznaki. W ramach limitu odznaka kosztuje 30 złotych, natomiast poza limitem 45 złotych. Obecnie Zarząd Rejonowy PCK w Oleśnicy ma dwa takie limity. Oczywiście kluby w ramach swoich budżetów mogą refundować koszty odznak. Jest to możliwe w przypadku klubów nie tyle licznych, co usytuowanych przy dużych zakładach produkcyjnych, takich jak KGHM, gdzie budżet klubu wynosi około 70.000 złotych. Natomiast kluby miejskie o takich funduszach mogą tylko pomarzyć. Dodać jeszcze należy, iż każdy dorosły członek klubu opłaca składkę roczną w wysokości 20 złotych. W państwie, gdzie wydaje się miliony złotych na kampanie wyborcze kilku partii, by te drukowały materiały propagandowe, które później walają się po ulicach i klatkach schodowych, nie wspominając o przekrętach, ten, który ratuje bezinteresownie życie ludzkie, musi jeszcze do tego dopłacać. Myśląc o tym, po prostu człowieka krew zalewa.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (2)