O papieżu w europarlamencie
Wczoraj w otwierających posiedzenie PE „wystąpieniach w ważnych kwestiach politycznych” zabrałem głos, odwołując się do pierwszej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Powiedziałem, że zmarły Papież był symbolem dialogu międzyreligijnego: chrześcijaństwa z judaizmem i chrześcijaństwa z islamem. Uosabiał też tolerancję i poszanowanie każdego człowieka niezależnie od jego wyznania, rasy, narodowości, płci, klasy społecznej czy statusu majątkowego. Przywołałem wypowiedź Ojca Świętego o Europie jako „jedności w różnorodności” i wyraziłem nadzieję, że słowa te są aktualne także dziś. Do mojej wypowiedzi odniósł się szef PE Borrell. Chciał być miły i, nawiązując do moich słów o „papieżu z Europy Środkowo-Wschodniej”, wspomniał, że był na Litwie w czasie, gdy Jan Paweł II zmarł, i widział, jak wielkie poruszenie to wywołało. Borrell znów chciał dobrze i znów wyszło jak zwykle. Mając niezłe intencje, sprowadził znaczenie polskiego papieża do rangi „autorytetu regionalnego”, lokalnego. Ponieważ nie było żadnej oficjalnej reakcji w pierwszą rocznicę śmierci naszego Ojca Świętego, mój głos był jedyną formą uczczenia Jego pamięci w europarlamencie. Może także dlatego odbiór był niezły, choć pewnie też i z tej przyczyny, że przemówienie było „niekonfrontacyjne” i akcentujące to, co trudno odrzucić w nauczaniu polskiego „papy”.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (5)