O pieskim życiu
Jak zwykle bywa w końcówce roku, rady gmin zajmują się ustalaniem nowych lub nie stawek podatkowych. Jednym z takich podatków jest opłata za posiadanie psa. Wysokość tej opłaty jest różna. Różna jest także prowizja dla tzw. inkasa. Mówiąc, czy raczej pisząc, po chłopsku, człowiek, który chodzi po domostwach i zbiera pieniążki za szczekające czworonogi, ma z tego tytułu gratyfikację. Wysokość owego bonusa też jest różna. Spotkałem się z 10-procentową prowizją, ale i także z 50%. W jednej z gmin powiatu oleśnickiego wysokość stawki podatku od posiadania psa wynosi 12 zł w skali rocznej. Przy obowiązującej tam 50% prowizji za inkaso wychodzi, iż gmina zarabia na jednym psie 6 zł. W mijającym roku odnotowano dwadzieścia wpłat z tytułu tego podatku, co wcale nie znaczy, że w całej gminie jest tylko dwadzieścia psów. Jak może obliczyć nawet taki laik matematyczny jak ja, za dwadzieścia piesków pobrano 240 zł, z czego 120 zł dla inkasenta i 120 zł do budżetu gminy. Z tego zysku będzie można realizować niejedno zadanie inwestycyjne. Przecież to kupa kasy!
Czy jest sens uchwalania tego typu podatków? Gdyby chciano obliczyć koszty „wyprodukowania” projektów uchwał w tej sprawie (papier, tusz, amortyzacja), okazałoby się, że zysk jest jeszcze mniejszy. W ogólnym budżecie gminy 120 zł to suma śmieszna. Śmieszna jest wykonalność owej uchwały. Każdy z radnych, podnosząc rękę za jej przyjęciem, z góry wie, że skuteczność tego dokumentu normatywnego jest żadna. Na byle podwórku więcej psów gania za suką, która ma cieczkę, niż ogólna liczba wpłat za owe psy. Pytanie nasuwa się samo. Po co taka uchwała? Po co taki podatek? Z drugiej zaś strony, dlaczego posiadacze piesków mają płacić za swoich ulubieńców? A posiadacze kotów nie. Tak też jest z innymi zwierzątkami. Czy za psa trzeba płacić przez „pieskie życie”? Dlaczego w imię biurokratycznych rozporządzeń wprowadza się podziały w świecie zwierzęcym? Czyż zawładnęło nami jakieś urzędnicze kocie lobby? Nie mam osobiście nic przeciwko kotom. Zwierzę jak zwierzę. Funkcje fizjologiczne spełnia takie same jak inne zwierzęta. Różni się tylko wyglądem i artykułowanymi dźwiękami. Ręce precz od zwierząt! Niech sobie żyją bez żadnych opłat. Pomnijcie Orwellowską wizję świata. Wszystko zdarzyć się może. Gdyby wizja się urzeczywistniła, z pewnością w odwecie zwierzęca rada zagrody uchwaliłaby podatek od posiadania człowieka...
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (2)