O poprawianiu nastroju
Stało się jak w kabarecie Starszych Panów - „Niespodziewany koniec lata”. Zaczyna się okres słot i katarów. Długie jesienne wieczory skłaniają do refleksji o tym, co ostateczne. W takich chwilach potrzebujemy odrobinę dobrego, czegoś, co poprawiłoby nam zakichany nastrój. Proponuję lekturę. I to nie byle jaką. „Wiersze z cmentarza” Jacka Kolbuszewskiego, wydawnictwa, które wówczas w 1985 roku nazywało się Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Autor w tamtych latach był profesorem w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Pozycja ta systematyzuje teksty wierszowane czyli epitafia spotykane na polskich cmentarzach. Jest tam fragment, który zainteresował mnie szczególnie, a mianowiicie tzw. nagrobki żartobliwe. Rzecz ciekawa, gdyż tradycyjny i poważny w Słowiańszczyźnie stosunek do śmierci nie pozwalał na zamieszczanie tego typu tekstów.
Jako przykłady autor podaje:
„Tu leży mój mąż, który bił mnie wciąż.
Śpij spokojnie w grobie. Ulżyłeś mnie i sobie”
lub też:
„Tu leży dama, co pierwszy raz śpi sama”.
Idąc tym tropem postanowiłem sam spróbować tego typu twórczości. Konstrukcją wyjściową niech będzie „Tu leży...”.
„Tu leży Gabriela, co miała felera.
Gdyby go nie miała, toby nie leżała”.
„Tu leży gość nieświeży,
żaden przykład dla młodzieży”.
„Tu leży działacz samorządowy.
Mieszkańcy mają go z głowy”.
Zawsze jest ktoś, kogo za bardzo nie darzymy sympatią. I tak w domowym zaciszu, bez awantur bierzemy karteczkę i piszemy takie epitafium, jakie chcielibyśmy przeczytać na kamiennej tablicy. Gwarantuję, że od zaraz nastrój się poprawia.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (3)