O tym, jak nas widzą
Czeka nas kolejna nadyma w tombakowej pozłocie. Przemówienia, gratulacje, klepania po ramieniu. Miasto ma 750 lat. Może miast fanfar i „klaskania w obrzękłe prawice” wrócić do starego „jam nie z soli ani z roli, jeno z tego, co mnie boli”? Oblicze wymaga liftingu. Kto zatem ma dzierżyć skalpel w ręku. Przecież nie doktor Jan Golach. Jest za stary i ręce mu się trzęsą. Przecież nie rajcy, którzy, widząc, iż „król jest nagi”, pieją z zachwytu nad jedwabistością jego szat. A zatem jam ci się ostał. Miasto ma takiego felietonistę, na jakiego zasługuje. Zasług bezkresie. Wie o tym doskonale mieszkaniec miasteczka na Kurpiach, który telewizję ogląda. I cóż on tam zobaczył i usłyszał w przeszłości? Dowiedział się za sprawą Marcina Wrony, tego od Pod napięciem, że w Oleśnicy brat siostrę molestuje, dowiedział się, że w Oleśnicy w pożarze giną ludzie, dowiedział się, że w Oleśnicy jest sitwa. Ta ostatnia jest co prawda powiatowa, lecz dla mieszkańca ziemi kurpiowskiej to bez znaczenia. Rzecz dzieje się „w Oleśnicy czyli nigdzie”. Zresztą to szczegół, bo po prawdzie i tak za tym stoi lokalna „Ordynacka”, gdzie obowiązuje prosta wyliczanka: „Raz, dwa, trzy, a starostą będziesz ty!”. Nie jest to obraz, to kicz. Robi się wiele, aby zaretuszować niedoskonałości. Poprawić urodę, by na Kurpiach zatęsknili za naszym miastem. Zamówiono we wrocławskiej firmie opracowanie strategii promocji miasta. W cenach promocyjnych. Do egzemplarza strategii jako bonus dodano trzy otwieracze do butelek. Oleśnicę według tego opracowania miała symbolizować kobieta z kapeluszem o imieniu Ola. Osoba po czterdziestce, niezależna, kreatywna i pewna siebie. Torebkę zamieniono na kapelusz, by nikt jej z Jakubowską nie kojarzył. Jednak z tego, co słyszę, Ola nie jest trendy, a raczej „de mode”. Stąd powrót do źródeł „miasta wież i róż”. Powrotu gotówki z Wrocławia raczej nie należy się spodziewać. „Cudowny świat operetki”, gdzie wyznacza się owe standardy „dobrego stylu”. Strategii nadano klauzulę tajności i zamknięto w kasie pancernej, aby włodarze innych miast nie podejrzeli. Niech sobie kupią swoją strategię. My kupimy sadzonki czy rozsady (nie jestem ogrodnikiem) róż. I będzie różowo.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (2)