O ulicy i historii
Jest w Opolu ulica Barlickiego. Jest to szczęśliwa ulica. I nie dlatego, że właśnie przy niej w czynszowej kamienicy mieszka prezydent Opola. Nie dlatego, że ulica ta wiedzie wprost do mekki polskiej piosenki - amfiteatru. Jest szczęśliwa, gdyż na tej ulicy znajduje się Szkoła Towarzystwa Alternatywnego Kształcenia „TAK”. Jest to właściwie liceum. „TAK” posiada uprawnienia szkoły publicznej, a czesne w każdym etapie kształcenia wynosi około 500 zł na miesiąc. Stąd rano pod szkołą parkują samochody o wartości powyżej 50.000 zł. Stąd klasy są nieliczne, a praca dydaktyczno-wychowawcza ma charakter indywidualny. Kadra nauczycielska pracująca w „TAK” to specjaliści w swoich dziedzinach. We wszelkiego rodzaju sprawdzianach uczniowie osiągają o wiele wyższe średnie niż średnia krajowa, miejska, czy wojewódzka. Mimo nielicznej społeczności szkolnej, aktywność środowiskowa placówki może wzbudzać podziw niemały. Co ma szkoła „TAK” wspólnego z naszą oleśnicką rzeczywistością? Dlaczego o niej piszę? Otóż szkoła „TAK” wymyśliła i przeprowadziła wielowątkową akcję pod nazwą „Święto Ulicy Barlickiego”. Młodzież w określonym przedziale czasowym badała i studiowała historię swojej ulicy. I właśnie teraz w czerwcu odbył się finał całej akcji. Ulicę Barlickiego udekorowano elementami scenograficznymi. Na słupach ogłoszeniowych porozwieszano kserokopię ogłoszeń sprzed lat. Na parkanach umiejscowiono stare zdjęcia ulicy dokumentujące najważniejsze wydarzenia. Na podstawie rozmów z najstarszymi mieszkańcami odtworzono jej historię, którą poprzez wizualizację wyeksponowano wszystkim odwiedzającym ulicę w dniu jej święta. Zorganizowano, na wzór przedwojenny, potańcówkę, na której młodzież i dorośli w strojach z epoki bawili się przy polkach. W godzinach wieczornych młodzi aktorzy z „TAK” zaprezentowali widowisko historyczne związane z tzw. Kryształową Nocą, kiedy to żydowskich mieszkańców ulicy wywożono do obozów koncentracyjnych. I właśnie w obchodach 750-lecia nadania praw miejskich Oleśnicy zabrakło mi podobnej inicjatywy. Takiej wielopłaszczyznowej wycieczki w przeszłość. Przecież i nasze ulice mają swoją historię. Swoje blaski i cienie. Prezentując historię miasta, zawsze traktujemy ją generalnie. A przecież na jej całość składają się te „małe uliczne historie”. Daję zatem pod rozwagę pomysł inauguracji wielowątkowej akcji „Poznajemy historię ulic naszego miasta”. Ma to chyba sens.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (5)