O widoku z okna
Jest taki film Alfreda Hitchcocka Okno na podwórze, gdzie bohater skazany na wózek inwalidzki obserwuje to, co dzieje się za jego oknem. A dzieje się dużo i interesująco. W ogóle oglądając świat ze swojego okna, możemy poczynić wiele interesujących obserwacji, każdy na miarę swojej mikrorzeczywistości. Tak też zrobiłem i ja.
W pewne lipcowe słoneczne przedpołudnie obserwowałem z okna to, co się działo na placu zabaw mojego podwórka. Zainstalował się tam „Teatr Odnaleziony”, działający pod egidą Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu. Młodzi ludzie rozłożyli na trawie turecki namiot, rozścielili czarną folię, porozwieszali kilka płacht i rozpoczęli działania. Pod namiotem zebrała się dosyć skromna liczba dzieci, z którymi młodzi animatorzy przeprowadzali coś na kształt działań parateatralnych. Jak mniemam, działania te są zgodne z jednym z filarów, o którym mówił dyrektor Robert Chmielewski w wywiadzie udzielonym Panoramie, gdy obejmował stanowisko. Owym filarem miało być wyjście z działalnością kulturalną w osiedla, by tam, gdzie funkcjonują małe społeczności lokalne, nieść kulturę i rozrywkę. Konsekwencja niby jest, ale tylko niby. Z pozycji wieloletniego praktyka i teoretyka pedagogiki kulturalno-oświatowej mam kilka wątpliwości. Nie są one rzecz jasna kierowane pod adresem młodych ludzi z „Teatru Odnalezionego”, bo oni robią to, co potrafią. Uważam, że jak na okres wakacyjny akurat taka forma oddziaływania na, nomen omen, garstkę dzieci jest niestosowna. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Bo wymaga myślenia. Dziecko w czasie roku szkolnego powoli, lecz systematycznie, dochodzi do stanu, który się określa jako nadmierne zmęczenie szkolne. Wynika ono głównie z następujących czynników: zbyt duże obciążenie nauką i innymi zajęciami obowiązkowymi, zbyt krótki czas wypoczynku, niedobór zajęć na świeżym powietrzu, a przede wszystkim brak gier ruchowych i sportowych. Tak więc okres wakacji należałoby wykorzystać na aktywny sposób spędzania czasu wolnego przez dzieci. Podwórka osiedlowe, jak wskazują choćby doświadczenia twardogórskiego GOSiR-u, doskonale mogą pełnić funkcję miejsc na festyny sportowo-rekreacyjne, gdzie imprezy gromadzą sporą grupę dzieci. W Oleśnicy w tej materii szlak przetarła Spółdzielnia Mieszkaniowa Zacisze, organizując na swoje 40-lecie cykl takich festynów. Oczywiście potrzebne są na to środki finansowe. Przygotowanie materiałowe, nagrody - to wszystko kosztuje. Ale skoro działalność tego typu miała być filarem, bodajże jednym z czterech, to niech będzie. Miał być filar. Jest rurka.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (1)