O zboczeniu powszechnym
Gwałcicieli i zboczeńców jest w naszym mieście tyle, co much owocówek. Wysyp ten nie jest spowodowany zmianami klimatycznymi czy dziurą ozonową. Przyczyny należy szukać gdzie indziej. Być może jest to pokłosie bankructwa lokalu przy ulicy Brzozowej, a być może pozostawienia tych ludzi samym sobie. Z drugiej zaś strony trudno tych ludzi otoczyć opieką, wspomóc psychicznie, gdyż są, na pozór, nierozpoznawalni. Przecież nie posiadają identyfikatorów, nie obnoszą się z hasłami typu: „Jestym zboczeniec, lecz nie szaleniec”. Nie mają zarejestrowanej działalności gospodarczej. Być może pewna ich grupa jest w ewidencji naszej dzielnej policji, ale to elita. Pierwsza liga. Zwykły szary zboczek jest anonimowy. Jak zatem rozpoznać go w tłumie? Kierując się dobrem ogólnospołecznym, postaram się nakreślić portret typowego zboczeńca. Posłużę się opisem psychologicznym, jak i behawioralnym.
Zboczeniec jest osobą samotną. Samotność jest podstawą jego niezależności. Jest wolnością od konieczności podporządkowania się dowolnemu układowi, gdzie kodyfikacja wyznacza reguły postępowania. Samotność powoduje ucieczkę w ciszę i milczenie, a te wywołują natychmiastowe poczucie pustki, nudy i niepokoju. Tak więc należałoby odpowiednio zaktywizować grupy społeczne, zaporoponować im coś. Choćby turystykę rowerową. Oni zboczeni są, bo się po prostu nudzą. Zboczeniec cierpi, bo człowiek musi cierpieć, aby działać. Juliusz Słowacki pisał: „Ty wiesz, jak muszę cierpieć, abym śpiewał”. Gdyby tak ulżyć ich cierpieniom, wówczas pozbawilibyśmy ich chęci do działania, tj. do aktów zboczonych. Jednak nie jest to takie proste. Jak pisze Jan Szczepański: „Wszyscy ludzie w swoim życiu cierpią” i dalej: „Cierpienie jest najpowszechniejszym zjawiskiem życia”. Czy skoro wszyscy cierpimy, a samotność „jest koniecznością życiową”, to znaczy, że jesteśmy zboczeni? Twierdzę, że tak. Przeciętny szary, prosty zboczeniec niczym specjalnym się nie wyróżnia. Stereotyp obleśnego, czerwonego na gębie, łysego grubasa możemy schować do lamusa. Współczesny zboczek jest kompilacją różnych charakterystycznych cech. Może to być niewysoki, łysawy człowieczek z wąsami, poruszający się ciemną nocą rowerem po ulicach. Dla niepoznaki przebrany w strój kolarski, gdzie śmieszne gatki w połączeniu z gumowaną mycką i goglami sprawiają wrażenie kogoś, komu można zaufać. Może to być zupełnie inna osoba. Czyż ja pisząc o zboczeniu sam nie jestem zboczony? Czy wszyscy jesteśmy zboczeni, bo rzeczywistość jest zboczona? Czy lepsze jest pospolite zboczenie od zboczenia magnetycznego? Oto współczesne hamletowskie dylematy.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (1)