Obiecanki
Niedawno wydałem książkę o podatkach, w której zamieściłem cytat francuskiego dziennikarza: „Gdyby co roku były wybory, nie byłoby podwyżek podatków...”
Ta reguła nie obowiązuje w Polsce: JE Aleksander Kwaśniewski właśnie podpisał ustawę o podwyżce podatków od najwięcej zarabiających... Oczywiście: nikt tego nie zapłaci - ale głupi ludzie będą się cieszyć: „Dowalili bogatym!”.
Z tymi podatkami to w ogóle dziwna sprawa. Gdy wszystkie partie (poza UPR) obiecywały, że podwyższą podatki i coś nam zafundują, Unia Wolności obiecywała obniżki. Po czym podwyższała - np. obniżając PIT o 1%, a zwiększając akcyzę o 30. P. Jerzy Epaminondas Osiatyński jako MinFin złamał nawet prawo - nie podnosząc, do czego z’obowiązywała go ustawa, progów podatkowych - byle wyciągnąć od nas więcej geldu!
Dziś ludzie zaczynają rozumieć, że niskie podatki są dobre. Rzeczpospolita na I stronie wali wielki tytuł: Niższy VAT ma pobudzić koniunkturę! We środku jednak, małymi literami, informuje mnie, że słoik kawy stanieje z 6,15 na 6 zł, a kilo schabu zdrożeje o złotówkę.
Słoik kawy starcza mi na miesiąc - kilo schabu zjadam w tydzień. Czyli, jak łatwo policzyć, stracę 28 razy więcej niż zarobię. Cóż: mnie to specjalnej dziury w budżecie nie zrobi, ale co z tymi najuboższymi, którzy mięso jedzą, bo muszą - ale kawy w ogóle nie piją?
Jeśli na tym schabie/kawie stracę 5 złotych - to na coś ich nie wydam. Może nie kupię jakiejś dziewczynie bukiecika fiołków? Dziewczyna może nawet nie będzie wiedziała, co straciła - a staruszek, który handluje tymi fiołkami, nie będzie wiedział, dlaczego w tym miesiącu kupiłem o bukiecik mniej. Ale ktoś straci...
Jakoś zawsze tak się składa, że zamożni dają sobie radę: najgorzej na podwyżkach podatków wychodzą ubodzy. Cóż: Aleksy de Tocqueville 150 lat temu napisał: „Nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niesprawiedliwości, której nie dopuściłby się najbardziej nawet łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy”. Ale czy musi do tego kłamać? Nie może powiedzieć: podwyższam VAT - bo chcę sfinansować pensje tych, co wypełniają dla Komisji Europejskiej druki sprawozdań z wykonania planu likwidacji mleczarń? Może ludzie by zrozumieli...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)