Oj, ci Niemcy…
Niektórzy mówili, że Unia Europejska to dla Polski beczka miodu. Jeśli nawet tak, to ze sporym dziegciem. Wielu z nas pewnie nie przypuszczało, że nasze wejście do UE starosta Gerhard Matheja (mniejszość niemiecka) ze Strzelc Opolskich przywita zdjęciem… polskiego godła z budynku Starostwa Powiatowego. Wyczyn głupiego Prusaka nie był, niestety, jedynym incydentem w relacjach słowiańsko - germańskich. W tych samych dniach opolski Urząd Marszałkowski obdarował kilkudziesięciu VIP-ów książeczkami wydanymi za pieniądze polskiego podatnika, ale z treściami, które spodobać by się mogły podatnikom niemieckim, ale też tylko niektórym. Autor owego glosariusza, zatrudniony przez poprzedniego marszałka opolskiego, Pana Jałowieckiego z Platformy Obywatelskiej (ale książkę wydał Urząd Marszałkowski rządzony przez koalicję SLD - Mniejszość Niemiecka), dowodzi, że do 1991 roku Opolszczyzna była… pod tymczasową administracją Polski i ZSRR! Tytuły rozdziałów zaś podkreślają rzekomą administracyjną odrębność Śląska Opolskiego: „Polska i Opolszczyzna w NATO”, „Polska i Opolszczyzna w UE”… Chciałoby się powiedzieć: „Głupich nie sieją, sami się rodzą”...
Odpowiedzialnym za wydanie tego skandalicznego „dziełka” jest wicemarszałek Sejmiku Opolskiego, reprezentujący Mniejszość Niemiecką, Pan Ryszard Galla (poprzedni marszałek Opolszczyzny) i włos mu z głowy nie spadł. Starostę - pod wpływem polskiej opinii publicznej - zdymisjonowano. Trudno natomiast dymisjonować ludzi (raczej debili), którzy na Dolnym Śląsku rozrzucili ulotki i porozwieszali plakaty zapowiadające rozliczenie Polaków i Czechów za… morderstwa na Niemcach w 1945 roku. Być może jest to jakiś import z RFN, ale niesmak pozostał.
Te trzy incydenty tworzą, niestety, całość. Niektórzy Niemcy (na pewno nie wszyscy, mam nadzieję, że nie większość) uznali, że po 1 maja 2004 Polska albo przestanie istnieć, albo będzie tak słaba, że nawet nie zareaguje na takie wybryki. No i się przeliczyli…
Takich cieni na unijnym słoneczku jest więcej. Pisać o nich jest przykrym obowiązkiem. To zadanie dla felietonisty. Zadaniem dla polityka jest spowodować, aby takich „numerów” nie było - albo reagować na nie w sposób zdecydowany.
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (3)