Panorama Oleśnicka
Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_18_&czarnecki.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_22_&Geringer.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_13_&szymanski.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_12_&Krason.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Roman Ćwiękała
Felietony w Panoramie
fot
Oj, pszeniczka, przenicuszka...

Kto we żniwa próżnował, będzie w zimie biedował. (polskie)
 
Ej, drzewiej to się żniwowało... Pamiętam z dzieciństwa ten żniwny czas, bo też i w tej mojej wsi święto to było szczególne. Najpierw chłopi na pola swe zaglądali i sprawdzali, czy też kłosy złote już są. A potem klepanie kos się rozpoczynało. Brali chłopy kowadełka między kolana i kuli, kuli, kuli, aż po całej wsi się niosło, co też psy szczekaniem oznajmiały. Na brak słonecznej pogody ówczas narzekać nie można było, bo też jak prażyło, to równo i trzy tygodnie. Jak lało innym razem, to też całymi dniami. Na kośbę całe rodziny się wybierały i kumowie, i sąsiedzi też ku pomocy. W obejściu tylko starsi zostawali i dzieci małe, co by dobytku przypilnować. Na samym przodzie kosił gospodarz, a pokos musiał być solidny, bo też przykładny dla innych. Za kosiarzami kobiety się uwijały, sprawnie i szykownie formując snopki, a wiązało się je wtedy powrósłami. Zawsze czekałem na ten moment, kiedy kosiarze zaczynali ostrzyć kosy osełkami. Osełki te były przytroczone do pasów kosiarzy w specjalnych pojemniczkach z wodą. Podziwiałem ich sprawność, jak „jeździli” tymi osełkami po kosisku. A potem znów równe zamachy wszystkich kosiarzy i ciach, i ciach, i ciach... Gdzieś koło południa pojawiała się już dawno oczekiwana gospodyni z jadłem i piciem. Okazując radość, siadali tedy wszyscy na snopkach i ucztowali. Najbardziej to smakował chleb swojski upieczony w piecu chlebowym. Piec taki miał we wsi prawie każdy gospodarz, a właściwie gospodyni. Chleb ten smarowało się świeżym masłem ubitym w kierzance przez babcię. Popijało się kwasem chlebowym lub żytnim i jeszcze koniecznie maślanką podawaną w glinianych kubkach. Smak też można zapamiętać, bo do dziś czuję te świeże okrągłe bochny i tę chłodną maślankę. Kiedy koszenie miało się już całkiem ku końcowi, w ostatnim dniu, zostawiano na polu kilkanaście lub więcej kłosów w gromadce nie zżętych, czyli tzw. przepiórkę. To piękny był zwyczaj, bowiem zostawiono na tym ogołoconym polu odrobinę zboża dla przepiórki, symbolu rolników. Ptak ten przecież gnieździ się i żyje w zbożu. Jeszcze teraz co niektórzy gospodarze to czynią i to jest piękne. Po skoszeniu zboża żniwiarze i żniwiarki snopy w kopy układali, a my dzieciaki mieliśmy teraz okazję polatać sobie boso po rżysku. Ale ci to było wtedy uciechy. Boso się wtedy o wiele częściej latało, po błotku, po kałużach... Po kilku dniach zwożono snopy wozami drabiniastymi do stodół lub układano je w wielgachne stogi na polach. Teraz to ci były zabawy, bo robiliśmy w tych stogach liczne długie i kręte korytarze. Zabawa w chowanego przednia... Gdy już wszyscy we wsi zboża pokosili, szykowano się do dożynek. Cała wieś w tych przygotowaniach brała udział. Robiono wieńce okazałe, szykowano stroiki, równiaki, układano przyśpiewki i oracje, pieczono ciasta, smażono pieczyste, dekorowano salę, stroiła się kapela... Wszystko to pod czujnym okiem Koła Gospodyń Wiejskich i sołtysa. Na samą już uroczystość dożynkową zbierało się liczne grono chwackich chłopaków i dorodnych dziewcząt, poważnych gospodarzy i matek. Po zakończeniu dożynkowego ceremoniału rozpoczynało się ogólne biesiadowanie, śpiewy i tańce. Zapamiętałem z tamtych dawnych czasów dwie, szczególnie często i radośnie śpiewane piosneczki:
Mojemu tacie ukradli gacie
złodzieje,
czymże się tata na stare lata
odzieje.
i druga:
Pirli, pirli na skrzypkach,
pirli, pirli na piskach,
aż się wezmą pod boki
zadziwieni ludziska.
Bawili się ludzie do białego rana, bo to ich była wolność i uroczystość dożynkowa. „Rok wszystkorodny, wieniec znakomity, nosi na głowie twoją ręką wity, a ty gdziekolwiek stopę swą położysz, obfitość mnożysz”.

Dla pięknej obok:
O jakże jestem zauroczony
Twoją urodą, bogdanko śliczna,
ma jasnowłosa, cudna turkawko,
złocisty kłosie, panno pszeniczna.

autor: Roman Ćwiękała

 
Skomentuj ten artykuł! (0)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428