Orkiestra (na)dęta
Jak to pospolicie o nich powiadają,
muzycy pychą diabłu się równają
XVII w.
Ilekroć oglądam transmisję z obrad naszego Sejmu w telewizyjnej "3", to zawsze mam skojarzenia z orkiestrą symfoniczną. Taką wielką, 460-osobową. Niewątpliwie, jako muzyk, takie skojarzenia mieć mogę, ale przecież każdy z nas widzi i słyszy, co na Wiejskiej jest grane. Weźmy na przykład instrumenty muzyczne. Ci z lewej grają pierwsze skrzypce. Kiedyś stroiły świetnie, lecz ostatnio zestrojenia dobrego brakuje, nawet są fałsze i zgrzyty. Rozstrojone skrzypce grają niewdzięcznie. Ech, byliby z nich skrzypkowie, gdyby nie to przebieranie. Całkiem z prawej strony to cymbały i fujary. Było cymbalistów wielu, ale żaden... W środku dominują trąby, bębny i grzechotki. "Jaki bębnica, taka i biesiada" (M. Rej). Po korytarzach kręcą się klawisze, a na galerii zagra czasem pierwszy w Polsce organista. Tak gra, jakie ma organy. Jest też oczywiście dyrygent, czyli marszałek, który do pomocy ma jeszcze kilku pomagierów. Zawsze też przed mikrofonem ustawiają się liczni soliści i solistki, aby wykonać swoją arię. Ogólnie koncerty są na bardzo niskim poziomie. Nie może być inaczej, gdyż najczęściej orkiestra jest zdekompletowana. Jedynie wówczas, kiedy naciskać trzeba guziki, bywa prawie komplet. W filharmonii na Wiejskiej grają przeważnie tylko kapele podwórkowe. Wykonawstwo jest fatalne. "Każdy swą piosenkę gędzie" (M. Rej). Nie ma harmonii, grają nierówno, mylą się, nie stroją, klaszczą sobie w dłonie wówczas, kiedy akurat nie wypada, a już niedopuszczalne są wzajemne pomiędzy muzykami utarczki słowne, złośliwości, a nawet pyskówki. Kto by taką orkiestrę zapraszał na jakieś tournee, to i się nie dziwię, że występują ciągle w tym samym miejscu. Najdziwniejsze jest to, że mając takie zastrzeżenia, jest bardzo trudno jakiegokolwiek muzyka z tej orkiestry wyrzucić, chroni ich tzw. immunitet. Jeszcze większe zdziwienie budzą ich horendalne wynagrodzenia. Prawdziwą natomiast klęską tej orkiestry jest jej repertuar. Od wielu już lat wykonują tylko dwie opery: Pajace i Straszny dwór. Nie schodzą w ogóle z plakatów te dwie sztuki, a wykonawcy grają już tylko w ciemno. Innych przedstawień widownia jakoś nie może się doczekać, a można by jeszcze wziąć na tapetę na przykład: Damę pikową w halce, sprzedaną narzeczoną na weselu Figara, czy wolnego strzelca w operze za trzy grosze. ORKIESTRA GRAĆ ALBO PIENIĄDZE ODDAWAĆ!
PS
Dla pięknej obok:
Jesteś wymarzona
do pieszczot, objęcia.
Szkoda, żem już nie jest
chłopakiem do wzięcia...
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (1)