Orkiestrowa kakofonia
Po wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy pozostały 23 tłuste bańki oraz porozlepiane tu i ówdzie czerwone serduszka. Idea tego Owsiakowego przedsięwzięcia jest piękna i słuszna. Ma swój wymiar humanitarny oraz implikacje polityczne. Bezmiar potrzeb, jaki ujawnia Orkiestra, szczególnie w służbie zdrowia, uzmysławia nam, jakim to unijnym herosem jest Polska. Zestawienie spontanicznej zbiórki pieniążków na sprzęt medyczny z licznymi milionowymi aferami budzi jednoznaczne uczucia. Przecież jednorazowa akcja całej Polski przynosi taki efekt finansowy, co malwersacje jednego polityka. Jest w Orkiestrze jednak coś, co budzi we mnie mieszane uczucia. Może nie w samej Orkiestrze, co w jej medialnym wizerunku. Po raz kolejny oglądamy relacje z poszczególnych miast, gdzie ludzie „szaleją” ogarnięci spontanicznymi odruchami. Jednak czy szaleją ideologicznie, czy medialnie, bo akurat jest wejście antenowe? Atmosferę pewnej sztuczności podgrzewają prezenterzy telewizyjni, którzy prześcigają się w oryginalności przekazu. Odpalanie armat i tym podobne oryginalności w połączeniu z krzykliwością przekazu, gdzie koniecznie musi wybrzmieć kultowe już „Sie ma”, trąci sztucznością i nadymą. Dodatkowo reżyserowane kawałki w stylu wyławiania z doku portowego „czegoś z bursztynu” wrzuconego przed wejściem na antenę jest dla mnie udziwacznieniem i telewizyjnym show. Przecież prościej by było, gdyby Pan Prezydent Gdyni nie wrzucał, lecz po prostu przekazał to „coś” na rzecz Orkiestry i już. Lecz Pan Prezydent ubrany w skafander nurka, z obcisłymi galotkami, musi pokazać Polsce swoje zgrabne pęciny, i to jaki macho i wilk morski. A nuż się to może niedługo przydać. Myślę, iż czas pomyśleć nad lekkim retuszem tej medialnej strony Orkiestry. Gdy „cała Polska szalała”, ja, jeżdżąc w tym dniu po powiecie oleśnickim, jakbym tego szaleństwa nie dostrzegał. Owszem, działo się dużo, lecz bez ekstrawaganckich fajerwerków. Chyba dlatego, iż nie było telewizji, tej ogólnopolskiej, bo powiatowa była. I jeszcze jedno dziwi mnie - postawa Kościoła katolickiego wobec Orkiestry. Albo inaczej. Nie dziwi mnie ta postawa. Wszak został złamany monopol na charytatywność, coś, co zawsze było Kościołowi przypisane. Pokora, pokora i jeszcze raz pokora.
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (3)