Pani wicepremiera
Już na samym początku tego roku serdecznie mnie rozbawiła pani Izabela Jaruga Nowacka, wicepremierowa i szefowa Unii Pracy. Chce, żeby zwracano się do niej nie „pani wicepremier”, tylko „pani wicepremiera”. Na Zachodzie ponoć już tak się tytułują. Papuga Jaruga Nowacka chce pewnie tym językowym dziwolągiem póki co zabłysnąć. Przypomina mi się w tym miejscu jej poprzednik p. Marek Pol, mój znajomy z grzybobrania, autor głupich kroków. Też miał niecodzienne pomysły. Byłyby więc trzy formy językowe: wicepremier, wicepremiera, wicepremierowa. Ja opowiadam się zdecydowanie za tą trzecią. Sam pan prof. Miodek powiedział, że żadna wicepremiera, ministra, czy profesora się nie przyjmie, bo brzmi to głupio i kretyńsko. Podam dla przykładu i do właściwego wyboru jeszcze inne przykłady: dyrektor, dyrektora, dyrektorowa - wizytator, wizytatora, wizytatorka - redaktor, redaktora, redaktorowa - doktor, doktora, doktorowa - poseł, posłana, posłanka itd. itd. Sami zdecydujcie, Drodzy Czytelnicy, jaka forma brzmi lepiej, jest bardziej nasza...
Jeszcze bardziej durnym pomysłem popisał się pewien urzędnik Narodowego Funduszu Zdrowia, który wpadł na pomysł, by chorych do operacji ustawiać w internetowej kolejce. Należy najpierw znaleźć sobie w internecie odpowiedni szpital gdzieś w Polsce, wybrać lekarza, wpisać się i czekać. Przedstawię więc teraz scenkę, jaka często by się w tej sytuacji przytrafiała. Udział biorą: babcia i jej 20-letni wnuczek.
Babcia - wnusiu ratuj, strasznie mnie w boku boli.
Wnuczek - trzeba się babciu najpierw zapisać w kolejkę do internetu.
Babcia - do internisty wnusiu, do internisty.
Wnuczek - nie, babciu, do internetu. To taki telewizor z maszyną do pisania. Trzeba najpierw wejść, wybrać sobie gdzieś w Polsce lekarza, najkrótszy ogonek, zapisać się i czekać.
Babcia - już nie wytrzymuję wnusiu, to chyba woreczek żółciowy. Wejdź, wybierz ten ogonek i mnie zapisz.
Wnuczek - zrobione, babcia jest 453 w Białymstoku i masz się zgłosić za 4 miesiące.
Babcia - wnusiu umieram. Połącz się szybko przez ten internet z następcą saudyjskiego tronu, księciem Abdullahem.
Dodam dla formalności, że ta babcia, mieszkająca w Sycowie, przeżyła, bo zawsze to bliżej jest do Oleśnicy niż do Białegostoku.
Dawno nie pisałem o piłce, więc rzucę kilka najnowszych boiskowych wieści. „Rywinowcy” nie mogą się jakoś pozbierać. Na razie nie grają. „Parafianie” zmienili kapitana, który jednak nadal mieszka w hoteliku klubowym, a „Orleńcy” mają małą przerwę w rozgrywkach. Ustalają kalendarz następnych spotkań. Mają być podobno bardzo ciekawe. Mam też całkiem świeżą wiadomość - zawiązała się ostatnio nowa drużyna pod nazwą: „Ubezpieczeniowcy”. Zapowiada się więc bardzo ciekawy sezon.
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (8)