Pasztet Martyego
Parę uwag nt. Raportu Marty’ego czyli sprawozdania Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w sprawie tajnych więzień CIA w Europie:
1. Raport, mówiąc skrótem myślowym, jest „polityczny” - nie merytoryczny.
2. Porusza się w sferze „mniemanologii stosowanej” (prof. J. T. Stanisławski) lub też „gdybologii”. Nie ma w nim tzw. twardych faktów.
3. Jest elementem standardowej w Europie, choć często skrywanej, niechęci do USA. USA rzeczywiście święte w tej sprawie nie było - tym radośniej używa się kija - raportu.
4. Najważniejsze dla nas: Polska na cenzurowanym - ale także z naszej własnej winy. A może raczej: kiepskiej taktyki rządu - i to rządu obecnego. Nie chodzi mi o to, czy były lądowania na polskich lotniskach - bo to oczywiste. Czy były wiezienia? Nie wiem, może, ale jeśli nawet rząd (poprzedni i obecny) słusznie robi, idąc w zaparte - to powinien to lepiej rozegrać socjotechnicznie i medialnie. Warto dbać o pozory.
Po pierwsze: błąd nadmiernej tajności. Utajnienie specjalnego raportu rządowego do tego stopnia, że mogło go poznać raptem paru posłów na krzyż (dokładnie posłowie Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych dysponujący specjalnymi certyfikatami upoważniającymi do dostępu do materiałów poufnych - nawet nie szefowie klubów parlamentarnych!) spowodowało na Zachodzie podejrzenie, że Polska ma coś do ukrycia...
Po drugie: błąd mało inteligentnej obrony. Nazywanie czarnego białym mogło tylko rozjuszyć parlamentarzystów z Parlamentu Europejskiego czy Rady Europy. Trzeba było iść w następującym kierunku: tak, były loty, tak służyliśmy pomocą naszym amerykańskim sojusznikom, może były naruszenia prawne, ale nic o tym nie wiedzieliśmy, wyciągniemy z tego wnioski, może była za mała kontrola etc., etc. Tego wszystkiego nie zrobiono.
Polskie zaniechania + antyamerykańska obsesja = pasztet Marty’ego.
5. A najgorsze w tym jest to, że ten raport ewidentnie zwiększa (wbrew temu, co dla „Dziennika” mówił Aleksander Smolar) niebezpieczeństwo ataku terrorystycznego na nasz kraj. Tylko akurat to autor raportu ma w nosie. My - nie.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (3)