Perwersja
Czasami człowiek coś skrytykuje – a potem zastanawia się, czy przypadkiem nie dał się nabrać... Strasznie śmieszyły mnie enuncjacje książąt Kościoła Rzymskokatolickiego protestujące przeciwko filmowi wg książki p. Daniela Browna „Kod Leonarda da Vinci”. Tak samo jak szczerze bym się bawił, gdyby Episkopat ogłosił, że nie jest prawdą to, co wypisywał Stanisław Lem. Albo gdyby Biblioteka Nowojorska z powagą ogłosiła, że nie było „Epoki Lodowcowej”, podczas której (jak pokazywał jakiś film) palono w piecach jej książkami. Albo Akademia Nauk, że „Cyfrowa Twierdza” (też p. Browna!) to kompletna bzdura.
Jeśli jakiś kardynał protestuje przeciwko temu filmowi, to tylko zastanawiałem się, czy producenci nie dali mu parudziesięciu tysięcy dolarów – za zrobienie filmowi świetnej reklamy.
Popatrzmy jednak na sprawę z drugiej strony… Cierpimy raczej na obojętność religijną. Kościoły chrześcijańskie powinny się więc cieszyć, że ktoś interesuje się Jezusem, że inteligenci czytają z zapałem (też przecież całkiem fikcyjną!!) książkę p. Huberta Eco „Imię Róży”, opisującą życie w klasztorze, że wypisuje się tomy o templariuszach i innych zakonach.
To jest przecież odrodzenie tematyki religijnej – i to w massmediach!!
Więc może Kościół celowo robi temu filmowi reklamę? To jest przecież całkiem sprawna instytucja…
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)