Pinochet
Właśnie wyczytałem w internecie, że „Sąd Najwyższy” w Chile „uchylił immunitet” p. gen. Augusta Pinocheta - by umożliwić postawienie Go przed sądem...
Jestem akurat - jak wszyscy wiedzą - zwolennikiem p. Generała. Jednak gdybym był Jego najzagorzalszym przeciwnikiem, to też byłbym przeciwko „uchyleniu” tego „immunitetu”! Podważa to bowiem wszelką pewność, podważa samą istotę Prawa - a ja jestem nastawiony bardzo konserwatywnie...
Trzeba bowiem pamiętać, że p. Generał oddał był w Chile władzę d***kratom - by być ścisłym: socjal-d***kratom - pod pewnymi warunkami. Jednym z nich był immunitet dla Niego i Jego ludzi. I zawarta umowa obowiązuje obie strony. P. Generał swoje zobowiązania wypełnił - władzę oddał.
Oddał - choć nie musiał. Chile kwitło, więc mimo nieprawdopodobnej presji lewackich dziennikarzy, którzy przed referendum najechali ten nieszczęsny kraj w sile kilku tysięcy chłopa, 48,5% obywateli (i 99% wojska...) popierało p. Generała. Oddając - zawarł tę umowę. I nikt, i nic nie ma prawa jej „unieważnić”.
Jeśli ktoś dzisiaj uważa, że „Sąd Najwyższy”, czy inna komunistyczna jaczejka, może „unieważnić” jednostronnie jakąkolwiek umowę - to nie ma prawa protestować, gdy jutro „polski” Sąd Najwyższy orzeknie, że RP „ma prawo” podnieść wiek emerytalny do 65. - 70., czy 90. roku życia...
Można oszukać Pinocheta - można i Kowalskiego... By być ścisłym: Kowalskiego oszukać o wiele łatwiej.
Jest to po prostu kwestia: czy żyjemy w państwie, gdzie obowiązują ZASADY - czy też w państwie, w którym reżym może z obywatelami robić, co chce. W którym państwo może nie dotrzymywać umów...
Ale proszę spróbować nie dotrzymać jakiejś umowy z obecnym reżymem!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)