Plombier polonais kontra Mirage
W ostatni czwartek o 6.40 pojechałem TGV z Brukseli do Paryża, a następnie na słynne pokazy lotnicze w Le Bourget pod Paryżem (wraz z szefem Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Niemcem Karlem von Vogau). W czasie „Air Show” w Le Bourget pod Paryżem obiad z nowym ministrem finansów Francji Thierry Breton. Przy stoliku sami Francuzi, ale nie ma tematu „plombier polonais” (polski hydraulik). Unikamy mówienia o problemach jak plemiona afrykańskie, które np. unikają tematu: choroba, śmierć, bo im się zdaje, że jak będą o tym mówić, to zachorują albo umrą. Nagle minister Breton zrywa się od stołu i biegnie na taras, aby zobaczyć akrobacje ukochanego dziecka francuskiej awiacji - samolotu Mirage. Za nim rusza tłum Francuzów. Przy stole zostaję ja i szef związku francuskich producentów plastiku - trudno przecież jeść po pokazie zimną wołowinę...
Potem, gdy powietrzne cuda wyczynia amerykański F-16 (kupiony przez Polskę zamiast Miraga - do dziś nas za to nie lubią nad Sekwaną), ministra już nie ma. Demonstracja? A szef związku biznesu od plastiku narzeka, że polscy producenci plastiku jeszcze się nie zorganizowali w „lobby”, aby wymuszać na polskim rządzie co trzeba, ale też - przez to - nie współtworzą europejskiego lobby w tej branży. „ Santé” - wznosimy toast za plastikową współpracę polsko - francuską...
Pojechałem do Paryża z katarem i z katarem wracam. A prezentacja samolotów - bardzo ciekawa. Pewnie było warto, choć przechodzenie zaziębienia to niezbyt bezpieczna rzecz.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (2)