Polska siła
Polska ma 40 mln mieszkańców - więcej niż wszystkie kraje, które wraz z nami wchodzą do Unii 1 maja. Będziemy szóstym co do liczebności krajem UE liczącej 25 państw. Będziemy państwem mającym najdłuższy odcinek zewnętrznej granicy Unii (obok Finlandii). To Polska będzie dla Europy Zachodniej i Południowej pomostem na Wschód - wielki rynek zbytu i inwestycji. Jesteśmy jednym z najbardziej, mimo wszystko, dynamicznych demograficznie narodów europejskich: 40% młodych Europejczyków (z UE) wchodzących na europejski rynek pracy to Polacy. Co prawda Francja ma wyższy przyrost naturalny, ale zawdzięcza to Arabom. Nasi przedsiębiorcy i rolnicy mają wielką zdolność przystosowywania się do każdych warunków - w tym tkwi potencjalna siła polskiej gospodarki.
To są polskie atuty. To są silne polskie karty w grze, która nie jest ani łatwa, ani prosta, ani przyjemna, a która nazywa się Unia Europejska. W tej grze szereg państw ma karty znaczone, szereg zmienia reguły gry w trakcie jej trwania. Bywa, że niektórzy wyciągną kartę z rękawa albo ktoś kopnie stolik z niemiecką wprawą. Tym niemniej Polska, choć ma w talii także sporo blotek (beznadziejny rząd, prezydenta-dandysa, sforę urzędników odgadujących w lot życzenia Brukseli), ma szansę odegrać parę zwycięskich partii. Oczywiście jeśli wydeleguje do stolika odpowiednio twardego gracza. Najlepiej z bokserskimi umiejętnościami...
Wierzę w swój Naród. Wierzę w umiejętność przystosowywania się Polaków do trudnych wyzwań i jeszcze trudniejszych warunków. Możemy słusznie narzekać na złe warunki polskiego członkostwa w UE. Możemy słusznie domagać się rozliczania naszych, pożal się Boże, negocjatorów. Ale trzeba mieć wiarę we własnych rodaków. I trzeba widzieć możliwości, jakie będzie miała Polska - o ile będzie sprawnie zarządzana, a nie rozkradana. Wreszcie trzeba mieć wizję: jakiej Polski chcemy i w jakiej Europie chcemy być. Bo Europa niejedno ma imię. A Rzeczpospolita powinna chcieć Europy taniej, bez rozdętej brukselskiej administracji, Europy Narodów, Europy Ojczyzn, a nie jednego europejskiego superpaństwa, które jest kagańcem dla niepodległych państw narodowych. Tylko musimy wiedzieć, czego chcemy. Ja wiem.
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (3)