Powstanie 1944-2004
Dzisiaj nie napiszę ani słowa o Brukseli, ani o UE. Ale nie dlatego, że są wakacje. Dlatego, że właśnie minęła 60. rocznica Powstania Warszawskiego. Wydarzenia tak znaczącego i tak bardzo ważnego dla pokoleń powojennej Polski. A jak pisał Norwid: „Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej”.
Byłem wychowywany, ale też „sam się wychowywałem”, na kulcie Powstania. Chłonąłem książki o AK, Powstaniu, Kedywie, Szarych Szeregach. Kochałem i kocham Armię Krajową, ale byłem i jestem przeciwnikiem Powstania Warszawskiego. Chylę czoła przed podziwu godnym patriotyzmem i niesamowitym bohaterstwem - ale ta hekatomba, ofiara krwi, nie dała efektu proporcjonalnego do dziesiątków tysięcy poległych, głównie patriotycznej inteligencji.
Najpierw Niemcy rozstrzelali nam profesorów w Krakowie i we Lwowie. Rosjanie w międzyczasie zrobili Katyń. Najbardziej czynni patrioci ginęli w akcjach podziemia, partyzantce, w obozach, potem jeszcze Powstanie. Szlachetny zamysł, patriotyczny zryw, cudowne bohaterstwo i niemal w pień wycięty kwiat młodej polskiej inteligencji. Niektórzy mówią: „Przegrali Powstanie, ale wygrali Polskę”. Może. Ale tego nie da się udowodnić. Jakby jednak nie oceniać politycznych efektów Powstania i jakby nie gdybać, jaką wartością dla Polski byłyby te dziesiątki tysięcy młodych, wykształconych ludzi, nawet w okresie zniewolenia rosyjskiego po 1944 roku - zawsze będę wielbił to AK-owskie pokolenie, które może być dla nas dzisiaj, ale też dla naszych dzieci, wzorem bezinteresownego patriotyzmu i służby dla kraju. Pokolenie Powstania Warszawskiego nie pytało, co Polska może im dać, tylko codziennie starało się zadać sobie pytanie, co może dać Polsce.
Kiedyś opublikowałem w londyńskim Pulsie historyczny artykuł o szefie Kierownictwa Dywersji AK płk. Józefie Rybickim (przed wojną był nauczycielem w liceum). Pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na mnie, cytowana zresztą w tym artykule, wypowiedź Pułkownika, który stwierdził, że w II Rzeczpospolitej nie uczono patriotyzmu - patriotyzmem w przedwojennych szkołach po prostu się oddychało.
Nawet jeśli nie jest się zwolennikiem Powstania Warszawskiego, trzeba dostrzec ten niesamowity patriotyzm ówczesnych Polaków. Dzisiaj, gdy coraz więcej jest kosmopolityzmu, ale też dbania o własną kabzę i garnięcie pod siebie, właśnie tej cichej miłości Ojczyzny możemy się od nich uczyć, pamiętając anonimową sentencję z celi śmierci warszawskiego Pawiaka: „Łatwo jest o Polsce mówić / Trudniej dla niej pracować / Jeszcze trudniej ginąć/ A najtrudniej cierpieć.
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)