Prawdziwi patrioci
Na początek uczciwie wyznaję, że z rosnącym niepokojem patrzę na poczynania Federacji Rosyjskiej, która znów, jak w 1939 roku, zbliża się politycznie do naszego największego wroga - Niemiec. Niebezpieczeństwo niemieckie jest przy tym po raz pierwszy w historii technicznie bardziej realne od rosyjskiego: z Niemcami mamy długą wspólną granicę, a na Wschód od tej granicy ciągną się ziemie należące - według Konstytucji RFN - do Republiki Federalnej; natomiast z Rosją mamy tylko kawałek granicy na południe od Królewca - i o ile Polska może od biedy mieć do tego terytorium pretensje historyczne (Sambia stanowiła część shołdowanych przez polskich królów Prus), o tyle Rosja nie ma do Polski żadnych pretensyj terytorialnych. Nie znaczy to jednak, bym miał tolerować głupią i kłamliwą propagandę antyrosyjską - bo o to właśnie Rosjanie mają do nas pretensje. Nie oznacza to, że mamy „nie drażnić niedźwiedzia”. Nie - jeśli mamy o coś pretensje, trzeba to otwarcie mówić. Natomiast nie wolno „patriotycznie” kłamać. Bo u nas jak ktoś najeżdża na Rosjan - to od razu uważany jest za „patriotę”.
P. Jerzy Majewski z „Rodziny Katyńskiej” powiedział: »Niemcy potrafili przyznać się do tego, co nam zrobili, a Rosjanie postępują zgodnie z tym, co mówił Lenin: „Kłamcie, kłamcie - a coś z tego zostanie!”«. P. Majewski kłamie - ale według wskazań nie Włodzimierza Eljaszewicza Uljanowa (ps. „Lenin”), lecz tow. Józefa Göbbelsa, bo to on jest autorem tego hasła (ponoć wywodzącego się jeszcze od Franciszka Marii Aroueta (ps. „Voltaire”, spolszczone na „Wolter”). Jednak nie w tym problem.
Gorzej, że nie zdaje sobie sprawy, że oszukiwanymi - i mordowanymi - przez „Lenina” byli głównie Rosjanie. Tow. „Lenin” wymordował ok. 40 milionów Rosjan. Katyń - i inne rzezie tow. „Stalina” to przy tym naprawdę drobiazg.
Więc czego chcieć od Rosjan, największych ofiar socjalizmu? RN ZSRS (Sowietów, nie Rosji!) już za Katyń przeprosiła w 1989. Ale Rosja?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (3)