Praworządność
Chyba w co drugim numerze Panoramy Oleśnickiej piszę o tym, że w XX wieku zupełnie rozpadł się system prawny. Główną przyczyną był chyba Proces Norymberski: żydowska mściwość, domagająca się karania zbrodniarzy za wszelką cenę, spowodowała, że wieszano ich za „zbrodnie ludobójstwa” (a można było po prostu za morderstwa - kodeks karny III Rzeszy przewidywał za nie karę śmierci...) - zapominając, że oznacza to złamanie zasady, że „prawo nie działa wstecz”! A dalej już poszło...
Śp. Stefan Kisielewski w swoich Dziennikach odnotował, jak w PRL-u wyglądały liberalizm i praworządność. Gdy opinia publiczna uznała, że kary wymierzone przez sąd tzw. taternikom (przemycali przez góry zakazane książki) są za wysokie, tow. Zenon Kliszko polecił oskarżonych zwolnić. Otóż - zauważył „Kisiel” - nikt jakoś nie dostrzegł, że jest to oczywiste złamanie praworządności...
Poczucie prawa w Polsce nadal jest na tym samym poziomie - i rozmawiając z Polakami (nawet z prawnikami!) czuję się, jakbym rozmawiał z tubylcami z Czadu. W poważnej gazecie, jaką jest Rzeczpospolita, p. Andrzej Krakowiak pisze np. o sprawie „INCO Food”: „Po ostrej interwencji polskich władz białoruski sąd drugiej instancji uznał” rację polskiej firmy. I p. Redaktor uznaje to za normalkę!! Tymczasem albo on pomówił białoruski sąd o uleganie naciskom politycznym - albo uniewinnienie „INCO Food” jest dowodem tego, że sądy na Białej Rusi nie działają jak w normalnym państwie...
Co ciekawsze: w pełnej wersji tekstu, na „zielonych stronach”, p. Redaktor cytuje JE Pawła Łatuszkę, ambasadora Białorusi w Polsce: „Finał sprawy Inco Food pokazuje, że na Białorusi jednak działa system niezawisłych sądów gospodarczych, które są w stanie podejmować niezależne decyzje”.
Pytanie: czy prokuratura w Mińsku nie powinna oskarżyć p. red. Krakowiaka o obrazę białoruskiego wymiaru sprawiedliwości?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)