Przyczyna - i skutek
Ludzie mają na świecie socjalizm tak mocno wbity w łby, że zupełnie nie wyorażają sobie życia w innym systemie. Nawet dziennikarze. Np. p. Małgorzata Solecka, redaktorka Rzeczpospolitej, opisuje (pod tytułem Mocno za późno) zmagania „naszego” Sejmu z ustawą o Narodowym Funduszu Zdrowia. Biadoli, że opóźnienie jest straszne, że WWCCzc. Posłowie spierają się o każde zdanie - a 1 stycznia 2005 obecna ustawa (na mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego) traci ważność - „i jeśli nie będzie innej, Polska będzie jedynym krajem w Europie (i jednym z nielicznych na świecie) bez prawa regulującego system ochrony zdrowia”. Perspektywa ta najwyraźniej poraża dziennikarkę. Gdyby jednak wykazała Ona odrobinę zaangażowania intelektualnego, to sprawdziłaby, w jakich krajach na świecie „prawa regulującego system ochrony zdrowia” nie ma - i czy przypadkiem w tych krajach zdrowie nie jest chronione lepiej?
Bo kto powiedział, że lepiej jest w kraju, gdy zajmie się nim Sejm?!? Albo jakakolwiek Władza? Przecież na ogół jest odwrotnie: ile razy Władza czymś się zajmie - to spieprzy.
Pomińmy już „nasz” Sejm. Pomińmy dzisiejsze, wyjątkowo podłe, czasy. Ale np. śp. Otton von Bismarck troszczył się o robotników jak najbardziej. By odebrać głosy socjalistom, stworzył ustawodawstwo socjalne i zakładał kasy chorych. Natomiast w USA nikt się nie troszczył. Robotnicy uciekali jednak z Prus do Ameryki - a nie odwrotnie. I mieli tam lepszą opiekę lekarską. Właśnie dlatego, że w USA nikt się wtedy nie zajmował zdrowiem ludzi.
Niestety: od 30 lat tamtejsze Czerwone Pijawki już się tym zajmują - i w efekcie koszty leczenia przez te 30 lat wzrosły już 20-(dwudziesto!!) krotnie!!
Ostatnio, by nadal pod byle pretekstem wyciągać pieniądze z kieszeni podatników, tamtejsza med-bezpieka uchwaliła, że za chorobę uznaje... otyłość. I chce pieniędzy na „walkę z otyłością”. Cóż: oni mają pieniądze na zmarnowanie. My nie.
I zamiast tworzyć nową ustawę o „służbie zdrowia” i mianować nowego p. Ministra - należy całe to MZiOS rozwiązać; takoż wszystkie „Wydziały Zdrowia” i tysięczne podobne instytucje-pasożyty, oddać nam te 8,5% płacone miesięcznie - a my już sobie sami jakoś poradzimy. Bez urzędników.
Przypominam, że weterynaria działa bez urzędników już 15 lat - i nie ma z nią ŻADNYCH problemów.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (8)