Rechtsstsat
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że krok po kroku odchodząc od normalności, jesteśmy już niemal na antypodach. Gdy np. za JKM Fryderyka Wielkiego tworzono pojęcie „Państwa Prawa”, to jego twórcom chodziło o państwo bardzo liberalne, czyli mające bardzo mało praw - ale zupełnie nietolerancyjne: te niewiele praw miało być wykonywanych co do litery.
Gdy dziś ktoś zaczyna mówić o „Państwie Prawa”, to powinien zdać sobie sprawę, że dziś wykonywanie Prawa (a nawet Lewa) jest całkowicie niemożliwe - a to z tego powodu, że „praw” jest za wiele. Dość powiedzieć, że Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Płn. do dziś w ogóle nie ma konstytucji, Konstytucja Stanów Zjednoczonych liczy 4 kartki, konstytucja III RP liczy 40 kartek, a konstytucja projektowanej „Unii Europejskiej” aż 400 stron. Co zabawne: już 17 państw „Wspólnoty Europejskiej” ratyfikowało ten kretynizm - oczywiście nie mając pojęcia, co ratyfikują, bo spamiętanie tego jest niemożliwe. Co jeszcze zabawniejsze: P. Aniela Merkel twierdzi, że ten dziwoląg „trzeba, oczywiście, zmienić’ - ale to nie oznacza, że te 17 państw ma tę nową „konstytucję” ratyfikować na nowo!!! Tamte ratyfikacje powinny być uznane za ważne!!
Co oznacza, że w gruncie rzeczy jest kompletnie obojętne, jaki jest ten „Traktat Europejski”. Ważne, co powiedzą Niemcy i Francuzi.
Zacofani Polacy starają się traktować Prawo poważnie. Efekty są przekomiczne. Dziś np. PO narzeka, że PiS chce literalnie wykonywać absurdalne prawo, które wymyśliły PO wraz z SLD...
Wygląda na to, że Nemezis jednak działa... Jednak pamiętać należy, że grubo ponad 99% „praw” czy „lew” rządzących III Rzecząpospolitą to takie same absurdy! I przy każdej okazji wybuchają spory o ich interpretację.
W efekcie Polską rządzi obecnie ten, kto ma władzę wykonawczą - a opozycja parlamentarna może tylko część jej postanowień kwestionować w NSA czy Trybunale Konstytucyjnym; tylko część - bo w przeciwnym razie Trybunał musiałby rozpatrywać ze 200 pozwów dziennie. Tyle bowiem wątpliwych decyzyj wydają urzędnicy.
I nie jest to wina administracji: jest to wina ustroju. Opartego o miliony niejasnych przepisów - i w konsekwencji zmuszonego do tolerowania ich nieustannego łamania...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (6)