Ryzyko
Reporter telewizji (lokalnej, prywatnej - reżymowa przenigdy by do mnie nie podeszła, chyba tylko, aby ośmieszyć) spytał mnie, czy nie boję się skakać ze spadochronem? Odparłem, że mężczyźni rodzą się po to, by podejmować ryzyko (nb. znacznie łatwiej jest zabić się, przechodząc przez jezdnię...) - i podejmowanie ryzyka jest konieczne dla rozwoju. Gdy byłem mały, uczono mnie wartości jeszcze przedwojennych, męskich - np. „Kto nie ryzykuje - ten nie je”.
Dziś Europą rządzą wartości kobiece: „Przezorny zawsze ubezpieczony”. Ma to głębokie uzasadnienie historyczne. Ta rodzina przetrwała, w której mężczyzna umiał podjąć ryzyko i upolować mamuta - i ta, w której kobieta potrafiła wraz z dziećmi unikać ryzyka.
Są to dwa rodzaje decyzji. Jednak dopóki decyzje podejmują mężczyźni, rodziny mogły np. emigrować do Ameryki - choć było to cholernie ryzykowne (by wspomnieć tylko o dzikich, drapieżnych Indianach skalpujących przybyszów bez litości; przy okazji: „szlachetni Indianie” to wymysł śp. Karola Maya, który w Ameryce nigdy nie był i żadnego Indianina na oczy nie widział!!). I te rodziny na ogół wygrywały. Dziś w Polsce kobiety co najmniej „współdecydują” - i dlatego podejmowane decyzje są znacznie mniej ryzykowne.
Czyli średnio znacznie gorsze.
Samo słowo „ryzykowny” ma dziś w Polsce odcień ujemny (!!) - natomiast „bezpieczny” kojarzy się dobrze. Otóż chcę wyjaśnić, że najbezpieczniej to jest w więzieniu...
Natomiast każde działanie jest ryzykowne. To, co ja proponuję, na przykład, jest bardzo ryzykowne: trzeba wszystko postawić na nogi, bo w tej chwili stoi na głowie. Teraz głowa ma solidne oparcie o ziemię - po postawieniu na nogi głowa ryzykuje, że uderzy w ziemię z wysokości średnio 1,62...
A jeśli jeszcze ten Korwin-Mikke każe ludziom chodzić lub biegać - ryzyko wzrasta wielokrotnie.
A na głowie tak dobrze się stoi... Zwłaszcza w bagnie, gdzie jest miękko. Jeśli się przywykło, oczywiście.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (5)