Rządowa majówka
Mam szansę wygrać w audiotele 15.000 zł. Wstarczyło odpowiedzieć na pytanie: o czym się aktualnie najcześciej w Polsce mówi? Były 4 możliwości: A - o zeszłorocznym śniegu, B - o tegorocznym śniegu, C - o bałwanach, D - o dymisji premiera. Zadzwoniłem i czekam teraz tylko na szczęśliwe losowanie. Zadzwoniłem też do rzecznika rządu, aby koniecznie zgłosił do Księgi Guinnessa naszego premiera, który Polską będzie rządził w Unii Europejskiej tylko niecałą dobę, znaczy się od 1 do 2 maja tego samego roku.
Dymisją premiera ŻYJĄ teraz wszyscy, ŻYJE się aktualnie nieciekawie, a po dymisji może się ŻYĆ jeszcze gorzej. ŻYWIĆ nam tylko zostało nadzieję, że wymartwi nas (przepraszam, WYŻYWI nas) Unia, więc kto ŻYW niech ją wspiera. Sięgnąłem do księgi „ŻYWOTY ŚWIĘTYCH PAŃSKICH” co by się dowiedzieć nieco o św. Leszku. Niestety, takiego nie ma. „Świętym jest na ziemi, kto umiał przyjaźń zabrać ze świętymi” (A. Mickiewicz). Ech, ŻYCIE, ŻYCIE! „Dzięcioł jest pstry, ale ŻYCIE ludzkie jeszcze pstrzejsze” (XIX w.).
Moja kolejna rowerowa eskapada też miała wybitnie charakter premierowo-rządowy. Już na samym początku, na Świętym Marku, nie udało mi się ominąć potężnych dziur w jezdni, no i oczywiście od razu pomyślałem sobie o ministrze infrastruktury. Niech no tylko go spotkam w lipcu, jak przyjedzie do siostry.
Jak przejeżdżałem przez Królewską Wolę, a potem przez Goszcz, to oczywiście podziwiałem pałace, hale produkcyjne, no i boiska sportowe. I znowu miałem skojarzenia premierowo-rządowe: Gdy Autokratyczna Władza - Ino Nierząd. Bo Oni Demokrację Zniszczyli I Olali.
Jadąc przez lasy, tak jakbym słyszał znaną sprzed lat piosenkę żołnierską: Szumi dokoła las - czy to jawa, czy sen? Leszek już odchodzi, Leszek już odchodzi, a był to supermen...
Rewelacyjne zdarzenie polityczno-artystyczno-strażackie miałem jednak w Zawadzie. Na boisku przed remizą musztrę ze strażacką drużyną prowadził mój kolega Rysiek. Zatrzymałem się i doprawdy do tej pory nie wiem, czy oni, znając moje satyryczne skłonności, chcieli mi się przypodobać, czy też autentycznie nie blefowali. To co usłyszałem i zobaczyłem, wiernie Drogim Czytelnikom odtworzę: Komendant - baczność, spocznij, baczność - tworzymy rząd! Jeden ze strażaków - nowy rząd? Już teraz? Jaki rząd, co ty gadasz, to musztra, a nie wybory - zripostował komendant. Strażacy nie wiedzieli, jak się ustawić w rząd, więc komendant spokojnie zaczął tłumaczyć: jak stoimy na przykład przodem do ludzi, to jest szereg, a jak bokiem do narodu, to to jest właśnie rząd. Cała jego drużyna była lekko zdezorientowana, przeto komendant dalej cierpliwie tłumaczył: wiecie, jak idą gęsi? Wiemy, gęsiego - krzyknął któryś radośnie. Właśnie one, idąc gęsiego do koryta, tworzą rząd i prowadzi je ta gęś najważniejsza. Drużyna strażacka Ryśka nadal była bezradna. Niektórzy zaczęli sobie robić z tego jaja i ja też zacząłem się śmiać. Komendant ciągnął dalej: widzicie te ławki ustawione przed remizą rzędami, to patrzcie. Jest pierwszy rząd, drugi, trzeci, środkowy i ostatni. To rządu już nie będzie? - zapytał znienacka sikawkowy. Rozbawił nas tym wszystkich. Wreszcie zrobił jeden krok do przodu jeden ze strażaków w wielkim kasku i zaczął poważnie: Ja wiem, co to jest rząd, bo miałem w szkole z biologii bardzo dobrą ocenę. Rząd to jest jeden z taksonów w systematyce organizmów: jednostka mniejsza od gromady, obejmująca blisko spokrewione rodziny. Nastała wymowna cisza, którą przerwał komendant Rysiek: Koniec numeru, jutro zarządzam dodatkową musztrę, a teraz powitajmy mego kolegę, który tu do nas zajechał rowerem.
Rychu, aleś mi zaprezentował kabaretowy numer! Biorę go!!
autor: Roman Ćwiękała
Skomentuj ten artykuł! (1)