Sąd rychliwy - i niesprawiedliwy?
Coraz trudniej dziś o uczciwych sędziów. Już za Stalina pełno było sędziów „dyspozycyjnych” - którzy robili, co im kazała Władza. Dziś jest pełno sędziów dyspozycyjnych - gotowych robić to, czego oczekuje od nich „opinia publiczna”.
W szkole (jeszcze za strraszliwej „komuny”), a potem na uniwersytecie, uczono mnie podstaw prawa. Jedna z nich jest zasada: „In dubio - pro reo”. Czyli: wątpliwości tłumaczy się na korzyść oskarżonego.
Tymczasem słyszę, że jedna Pani w Bielawie oskarżyła swojego Szefa i dziewięciu innych Panów, że zmuszali ją w pracy do robienia różnych brzydkich rzeczy. Na co sąd skwapliwie tych Panów ukarał. Ale w żadnej relacji nie zauważyłem żadnej wzmianki, że na to jest jakiś dowód. Bo np. panna Monika Lewinski takie dowody miała. A ta Pani?
Tu mamy, zdaje się, słowa jednej Pani - przeciwko słowom Dziesięciu Panów. I, oczywiście, w normalnych czasach każdy normalny sąd poświęciłby tej sprawie może 5 minut. Spytałby się o jakiś dowód - po czym spytał: „Czy Panowie chcą tę Panią oskarżyć o bezpodstawne oskarżenia?”.
Bo tak działa sąd w normalnym państwie. Pod warunkiem że sędzia jest płci męskiej - i wychowywany był w męskiej szkole. Bo jeśli w koedukacyjnej - to prawie na pewno zaraził się manierą wątpliwości: „A może jednak?”, „A ta biedaczka robi wrażenie takiej skrzywdzonej?”, „A może by wydać jakiś wyrok kompromisowy?”.
Pismo Święte mówi: „Niech mowa wasza będzie: tak? - TAK; nie? - NIE! Co nadto jest - od Złego jest!” W takiej sprawie nie istnieją wyroki „kompromisowe”. Jeśli ktoś oskarża i ma wiarygodne dowody - to oskarżonego trzeba skazać! Jeśli nie ma dowodów - to musi sam pójść siedzieć; by ludzie na przyszłość od’uczyli się z byle czym latać do sądu!
To samo mieliśmy ze sprawą p. Oleksego - oskarżonego cztery lata temu z hakiem, że był agentem KGB (co, nawiasem pisząc, jest sprzeczne z tym, że był agentem Wywiadu Operacyjnego PRL!!). P. Milczanowski oskarżył Go z trybuny sejmowej, dowodów nie przedstawił - i nikt Go do kryminału nie wsadził!!
Co stwarza absurdalną sytuację. Jestem na przyjęciu, na którym są pp. Milczanowski i Oleksy. Z każdym muszę się przywitać - i wychodząc mam świadomość, że albo podałem rękę obcemu szpiegowi, albo przebrzydłemu oszczercy. I właśnie po to, by uczciwych ludzi nie stawiać w takiej sytuacji, sąd w normalnym kraju MUSI jednego z nich wsadzić do kryminału!
Bez kompromisów (tu kompromis polega na tym, że prokuratura nie zrobiła NIC...)!
Weźmy teraz przykład procesów „stalinowskich”. Łamy prasy do dziś pełne są opisów zbrodni sądowych, polegających na tym, że sędzia dał wiarę oskarżycielom, którzy twierdzili, że jest to agent hitlerowski, imperialistyczny, a na dodatek szpieg Mossadu; oczywiście: bez żadnych dowodów. I sędziowie ci stawali potem przed sądami... Jeśli ten sędzia nie miał dowodów, i skazał - to też kiedyś będzie odpowiadał za sprzeniewierzenie się powołaniu sędziego...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)