Scjentologia
Szykuje się niezły procesik. Kościół Scjentologii zapewne wygra od „Dziennika” sporo pieniędzy. Gazeta ta wywaliła na I kolumnie tytuł o „groźnej sekcie działającej w Polsce bez przeszkód”. Po czym miotnęła kupą oskarżeń tak kompletnie niczym - NICZYM, ani jednym konkretem - nie podpartych, że adwokat scjentologów musiałby być idiotą, by sprawy nie wygrać.
W rzeczywistości jednak możliwe jest, że „Dziennik” po cichu działa na rzecz tej śmiesznej sekty. Zrobił jej przecież wspaniałą reklamę. Jak niemiecka gazeta bezpodstawnie oskarża scjentologów, że okradają wyznawców ze wszystkich pieniędzy - a do wyznawców należą Tom Cruise i Jan Travolta - to znaczy, że kłamie. Zaraz potem „Dziennik” napisał, że by przyciągnąć pp. Beckhamów, zaproponowali piłkarzowi ćwierć miliona dolarów. I jeszcze że chcieli opanować całą Albanię (sądzę, że Albania nieźle by na tym wyszła...). Wreszcie, że uznają - bardzo sympatyczne przecież - hasło: „Róbcie pieniądze, róbcie więcej pieniędzy, sprawcie, by inni ludzie robili jeszcze więcej pieniędzy”. Myślący człowiek dochodzi więc po przeczytaniu tego steku bzdur do wniosku, że ze scjentologią co najmniej warto się zapoznać.
Zastanawia mnie też, czy nienawiść polityków do scjentologów nie bierze się stąd, że dość skutecznie walczą oni z narkomanią - a przecież politycy mają „dolę” z tego businessu?
Ja tam się z tej całej scjentologii śmieję. Śp. Lafayette Ronald Hubbard, pisarz science-fiction, założył się kiedyś po pijaku o 1000 $, że w ciągu trzech dni wymyśli sektę, do której w ciągu roku zapisze się 1000 osób. Wygrał - po czym odkrył, że z wyznawców żyje się lepiej niż z pisania... Jak się z tego nie śmiać?
Z drugiej strony jest to wspaniały dowód na potęgę ludzkiego umysłu - i na to, jak wspaniale garstka ludzi może manipulować Większością (w tym wypadku: większością wyznawców scjentologii).
Znam sporo masochistek, które lubią, jak sprać im tyłek. Dlaczego nie mamy przyjąć do wiadomości, że istnieją ludzie lubiący, gdy pierze im się mózgi? Jak ktoś to lubi - to Kościół Scjentologiczny zapewnia luksusową obsługę.
W porównaniu z innymi sektami, straszącymi (słusznie zresztą!) na każdym kroku Piekłem, obiecujący re-inkarnację scjentologowie są przynajmniej barwni. I komu to przeszkadza?
Janusz Korwin-Mikke
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)