Słowa - i czyny
Najsilniejszą stroną Lewicy jest niewątpliwie propaganda. Gdyby patrzeć na liczbę napisanych piosenek, wierszy, powieści i ulotek - to można by pomyśleć, że Republikanie w Hiszpanii roznieśli zwolenników śp. Franciszka B. Franco w proch i w pył. Ale - jak pisał śp. Aleksander Puszkin - „Wy silny na słowach - poprobujtie na dziele!”. I tu idzie im znacznie słabiej.
Z okazji śmierci i pogrzebu śp. Karola Wojtyły oraz wyboru nowego papieża w TVN trwała 24 godziny na dobę akcja promocyjna „postępowych katolików” - czyli wtyczek „Wielkiego Wschodu” w Kościele Rzymskokatolickim - i sprzyjających tym wtykom organów typu Tygodnik Powszechny, koncesjonowany przecież również za „komuny”. Ku ich wielkiemu rozczarowaniu wybranym został JEm. Józef kard. Ratzinger - co było zresztą oczywiste: to Jan Paweł II mianował wszystkich prawie uczestników conclave, uczył ich konserwatyzmu - więc wybrali Człowieka najsilniejszych Zasad. JŚw. Benedykt XVI przez kilka lat będzie miał okazję mianować jeszcze większych konserwatystów - więc Kościół coraz bardziej odchodzić będzie od herezyj, które po Vaticanum II prawie-że Go opanowały.
Ks. Adam Boniecki omal nie trzasnął drzwiami, oświadczając: „Jak mieli odwagę wybrać takiego Papieża - to będą Go mieli!”. Ale to nie oni będą Go mieli - to my będziemy Go mieli.
I liczę, że to, co śp. Jan Paweł II dobrotliwie tylko sugerował, zostanie z niemieckim pedantyzmem naprawdę wprowadzone! I wróci normalność. Bo, wyznaję bez bicia, na te eksperymenty już patrzeć nie mogłem. Ani słuchać - bo np., przypominam, św. Paweł pisał wyraźnie: „Niech milczy kobieta w Kościele!”. Przecież siła Kościoła to kobiety - a ile kobiet poszłoby do kościoła, by słuchać kazania kobiety?!?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)