



Dyskurs nt. tzw. emerytur pomostowych pokazuje dobitnie, że żyjemy w świecie komunistycznym. Normalny człowiek w normalnych czasach zadałby proste pytanie: Na jaką emeryturę ob. Kowalski był umówiony? Przecież w momencie, gdy pracę rozpoczynał było jasne, czy na jego stanowisku i dla osobników jego płci emerytura należy się w wieku 35? 45? 55? 60? 65? 70? - lat (niepotrzebne skreślić). Zaglądamy do przepisów z tamtego okresu – i już wiemy wszystko.
ŻADNA DALSZA DYSKUSJA NA TEN TEMAT NIE JEST NIE TYLKO POTRZEBNA, ALE NAWET NIEMOŻLIWA. W normalnym – tj.: praworządnym - kraju nie dyskutuje się np. nad tym, ile Jasio powinien otrzymać w spadku po ojcu: powinien dostać tyle, ile mu tato zapisali w testamencie – a jeśli nie ma testamentu: to tyle, ile przewiduje ustawa.
Oczywiście Jasio będzie uważał, że należało mu się więcej, rodzeństwo Jasia, że mniej (choć siostra akurat podziela zdanie Jasia) – ale dyskusja na ten temat nie ma najmniejszego sensu, bo Jaś i tak tyle dostanie, ile mu się należy.
To jest zresztą definicja Sprawiedliwości: „Oddać każdemu tyle, ile mu się wedle Prawa należy”.
Tymczasem żyjemy w świecie „sprawiedliwości społecznej”, która ma tyle samo wspólnego ze „Sprawiedliwością”, co „nauka społeczna Kościoła” z „nauką Kościoła”, „d***kracja socjalistyczna” z „d***kracją”, a „krzesło elektryczne” z „krzesłem”. W d***kracji za „sprawiedliwe” uważane jest to, co Większość uchwali jako „sprawiedliwe” - i kropka.
Tworzy to problemy techniczne – bo np. to, co jest „sprawiedliwe” zależy od... kolejności głosowania (absolutnie nierozwiązywalny problem!), od pogody itd. Gdyby jednak nawet nie te problemy, to i tak w systemie „sprawiedliwości społecznej” (tfu!) człowiek nie jest pewien dnia ani godziny.
W każdej bowiem chwili Większość może uznać, że jego emerytura jest za mała lub za duża, że MUSI pójść na emeryturę w wieku lat 65 - albo że właśnie odebrano mu prawo do emerytury w wieku lat 65 i musi na nią pracować do 70. roku życia.
Żaden, najbardziej nawet kapryśny, Monarcha nie zmienia zdania tak często i ochoczo jak Większość. Większość z lubością dyskutuje, czy dać to prawo kolejarzom, a zabrać nauczycielom – albo odwrotnie – do czego podjudzają ją dziennikarze.
Nie ma żadnego powodu, by jutro Większość nie uznała, np. że wcześniejsze emerytury nie należą się bezpiece (jak zabrać SB-kom – to czemu nie UOP-com albo ABW-ehrze?) - a należą się prostytutkom. Moim zdaniem jest niesprawiedliwe społecznie (i nawet szkodliwe społecznie) zmuszać kobiety w wieku 55 lat do świadczenia usług erotycznych – a jeśli ona nic innego nie umie?? Pomostowa emerytura należny się, jak w buźkę strzelił!
To jest społecznie oczywiste.
autor: Janusz Korwin-Mikke