



W Radzie Unii Europejskiej miało obowiązywać głosowanie w systemie tzw. podwójnej większości, oparte na czynniku demograficznym. Miało, ale dzięki PiS nie będzie. Jak przyznał Adam Bielan, eurodeputowany PiS, okłamywali Polską opinię publiczną ci politycy, którzy mówili, że warto ustąpić z korzystniejszego sytemu głosowania w Radzie UE po to, żeby uzyskać więcej pieniędzy na rozwój Polski. Jest dokładnie odwrotnie! System, który był proponowany przez Niemcy, miał za zadanie promować największe kraje UE, takie jak właśnie Niemcy i obniżać wagę Polski. Wszyscy eksperci przyznają rację - wynegocjowanie przedłużenia tzw. sytemu nicejskiego jest niezwykle korzystne dla Polski. Obecnie system nicejski daje nam 27 głosów w Radzie UE, najważniejszej instytucji Unii Europejskiej. Przedłużenie tego systemu o całe 10 lat, nie jak to chciała Angela Merkel tylko do 2009 roku, daje nam konkretne korzyści. Pierwsza z nich to po raz kolejny realny wpływ na kształt budżetu UE (gdzie zapisywane są środki przeznaczone dla Polski). Dzięki temu rządowi będziemy mieć jeszcze wpływ na budżety na lata 2014 - 2020 oraz 2021 - 2027. Jest tym ważniejsze, że w obecnej sytuacji Polska jest największym beneficjentem środków unijnych. Ktoś powie, że to tylko 10 lat, a ja powiem aż dziesięć lat, bo za tak długi okres w Unii Europejskiej wszystko może się diametralnie zmienić. Niemcy nie zawsze będą popierać system podwójnej większości jako system głosowania w UE, albowiem opiera się on na liczbie ludności, a prawdopodobnie za 8 lat będzie już przesądzone, czy Turcja będzie członkiem UE, która prawdopodobnie nie będzie liczniejsza od Niemiec, i Ukraina, liczniejsza od Polski. Dlatego twierdzenie, że dziś jest już przesądzone, że w 2017 roku system nicejski zastąpiony przez system podwójnej większości nie daje już takiej pewności. Szkoda tylko, że Donald Tusk, lider PO, nadal krytycznie wypowiada się o szczycie UE. Kolejny raz sprawdził się scenariusz realizowany konsekwentnie przez przewodniczącego PO: „Nawet najgorszy kij, ten najbardziej zafałszowany, możliwy jest do użycia, aby uderzyć w PiS”. Dlatego - nie tylko w mojej ocenie - Polska odniosła wielki sukces i w sposób znaczący wzmocniła swoją pozycję w UE. Sukces w tych negocjacjach jest zasługą prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który jak zawsze wykazał się determinacją w osiąganiu postawionych celów. Polska uzyskała praktycznie wszystko, co zostało założone. Za wielki sukces można również uznać to, że do nowego traktatu Unii zostanie wpisana tzw. Joanina, czyli możliwość odwlekania decyzji Rady w konkretnej sprawie. Dzięki temu uzyskaliśmy moc blokującą, która stała się dużo wyższa niż wcześniej oraz wyższa niż w systemie pierwiastkowym. Dzięki Joaninie Polska zyskuje to, że z jednym dużym krajem można zastosować procedurę blokowania. Wcześniej tylko cztery państwa mogły to robić w parze, teraz może to robić w parze także Polska.
autor: Beata Kempa