Suwerenność i 160.000 okupantów
Jak Państwo wiecie - albo nie wiecie - jestem zwolennikiem wysłania wojsk polskich do Iraku. Po pierwsze: wojsko powinno się ćwiczyć w warunkach zagrożenia - a nie gnić w koszarach. Po drugie: można było za to coś w Ameryce załatwić. Jednak trzeba to było załatwiać PRZED wysłaniem wojsk - a nie teraz...
Przypominam też, że byłem przeciwnikiem inwazji USA na Irak. Jak powiadał Maurycy hr. Talleyrand: „To gorzej niż zbrodnia: to był błąd!”. No ale to błąd Amerykanów: o wiele łatwiej wyciągnąć coś od przyjaciela, gdy zrobił błąd i wpakował się w kabałę.
Zawsze byłem zwolennikiem mówienia prawdy. Tymczasem dowiedziałem się, że „tymczasowy rząd” czegoś, co mieści się na terenie Mezopotamii, dowiedział się, że „jego” nieistniejące państwo otrzymało właśnie (dwa dni wcześniej niż planowano) suwerenność i Irak jest niepodległy. Drobny problem wynikł tylko stąd, że nikt nie wie, jak się to państwo nazywa, a nawet jaką ma flagę (o hymnie nie mówiąc).
Reżymowi dziennikarze bez zmrużenia oka mówią o „niepodległym Iraku”, a jednocześnie twierdzą, że Irak jest niepodległy, bo podatnik amerykański chętniej wysupła pieniądze na korpus ekspedycyjny, gdy prośba ta wypłynie od rządu suwerennego Iraku!!!
Ludzie!! I te bzdury mówią dziennikarze, twierdzący przy innych okazjach, że PRL czy CSSR nie były suwerenne!
W 1979 wydałem pod ziemią broszurę Aleksandra Sołżenicyna Żyć bez kłamstwa!. I będę tak żyć. I oświadczam tym załganym sukinsynom, że PRL była znacznie bardziej suwerenna od tego czegoś, co obecnie ma „suwerenność” nad Mezopotamią!
I będę walił prawdę w oczy - choćby wszyscy mieli się na mnie poobrażać!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)