Szatańskie billingi euroentuzjastów
Jak mięknie rura euroentuzjastom, niech świadczy fakt, że w swoim niepohamowanym stręczycielstwie za Auschlussem Polski do UE powołują się na stanowisko Pana Boga. Widać, jak trwoga, to do Pana Boga! Nasz prezydent, który jeszcze nie tak dawno obrzydliwie przedrzeźniał Papieża (incydent kaliski), dzisiaj na kolanach błaga Ojca Świętego o poparcie akcesji. Natomiast jeden z naszych szanownych felietonistów uważa, że Anschluss byłby miły Panu Bogu. Ojej! Ajaj! A właściwie - aj, naj! Co to się porobiło? Ja - skromny jak zwykle felietonista - nie mam takich kontaktów. Jednak uważam, że ci, co powołują się na siłę wyższą w sprawie politycznej - jaką jest Anschluss - "powinni pokazać listy uwierzytelniające od Pana Boga". Jeśli ich nie mają, to powinni udostępnić billingi. Niestety, podobnie jak nasz premier nie ujawnią tych zapisów, bowiem okazałoby się, że to szatan wydzwaniał do nich i opętał to "socjalistyczne towarzystwo". Ciekawe, jakież to "szatańskie wersety" otrzymał w SMS-sie W. Cz. felietonista, który wylał "czerwone morze" łez za islamskim socjalistą - tyranem Sadamem Husajnem? Przecież jaki to wstyd ten marsz euroentuzjastów do UE ramię w ramię z takim premierem jak L. Miller, z tą dryfującą łodzią wypełnioną betonem partyjnym i przekupionymi "ludźmi z towarzystwa". Świadczy to o tym, że siły nieczyste kierują stręczycielstwem za Anschlussem.
Skoro za tym stoją siły nieczyste, to muszą one wywoływać obawy i lęki. Mimo że nie jestem "strachliwy", a dziadek konserwatysta mówi, że mam coś z ducha bojownika liberalizmu (do konserwatysty jeszcze nie dojrzałem) - to boję się Anschlussu. Boję się także tych socjalistycznych elit gotowych do rezygnacji z odrębnego polskiego zdania. Boję się, że katolicy, a szczególnie elity kościelne, w drodze do Brukseli zapomną - na wszelki wypadek - o nakazach katechizmu! Boję się, że wolnorynkowcy z mianowania (UW, PO, PiS) nagle odkryją uroki wysokich podatków! Boję się szanownej Komisji Europejskiej, która w 2002 r. udzieliła nagany Irlandii za... zbyt niskie podatki!
Ta informacja, jakże ważna w Polsce, jest ukrywana. Irlandia - wbrew radom komisarzy (ludowych?) z UE - obniżyła radykalnie podatki i zmniejszyła kontrolę gospodarki. Dało jej to sukces - niskie bezrobocie i produkt narodowy na jednego mieszkańca wyższy od brytyjskiego! Okazało się, że nie przeszkadzał, a nawet wspierał, obniżenie podatków silny Kościół Katolicki. Skwapliwie pomogli chłopi - mimo swojego zadziornego charakteru i znanego umiłowania do mocnych trunków i bijatyk!
Czy od tych nadgorliwców proeuropejskich "kształcących" następne pokolenie "janczarów socjalizmu" (lekcja w ratuszu) dowiemy się, że UE zaczęła przebąkiwać o wspólnej polityce podatkowej?! Przecież oznacza to, że w Polsce nie będzie niskich podatków!
Rządowi socjotechnicy postarali się o to, by trzon antyeuropejskiej opozycji stanowili narodowi socjaliści. Ci pobożni socjaliści miewają niekiedy trafne uwagi na temat UE, jednak są bliżsi A. Łukaszence (Białorusia) niż irlandzkim katolikom!
Gdyby na naszej drodze do UE leżały i dużo inwestowały w Polsce szybko rozwijające się Stany Zjednoczone, Irlandia lub Finlandia - patrzyłbym w przyszłość z ufnością!
Spoglądając na zadbane niemieckie wsie i miasta, jeżdżąc bez ograniczeń prędkości (coś wspaniałego) znakomitymi autostradami, trudno zauważyć, że Niemcy właśnie żegnają się z pierwszą ligą światowej gospodarki! By się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć w trzewia niemieckiej ekonomii. Niemcy ustawicznie przesuwają się w dół w rankingu konkurencyjności gospodarek, w tempie wzrostu i innowacyjności. Niemcy właściwie nie liczą się w dziedzinie nowych technologii cywilnych i wojskowych. Zadziwia ich eunuchowatość! Ich system bankowy jest na kraju załamania, jak i system świadczeń społecznych. Oczywiście, dzieje się to na ich poziomie.
Przecież jeśli UE ma mieć sens, to taki, żeby Europa wspólnie próbowała ścigać się z USA czy Azją Płd.-Wsch. Przy obecnym eurosocjalistycznym garbie to więcej niż trudne. To niemożliwe! A świadom tego jest nawet angielski lewicowiec T. Blair. Może warto wykazać nieco odwagi i samodzielności myślenia - mając na uwadze przyszłość Polski! Ale czy "słup telegraficzny" zrozumie ideę telegrafu? - poważnie zapytał dziadek konserwatysta.
autor: Adrian Różański
Skomentuj ten artykuł! (1)