Trój-podział
Ludzie dziś zajmują się personaliami - bo Zyta Gilowska, bo może Andrzej Olechowski? A mnie to mało interesuje - mnie interesują zmiany Prawa.
Bo jak nie zmieni się Prawa - to nowi ludzie na tej samej posadzie, z takimi samymi uprawnieniami, będą zachowywać się mniej-więcej tak samo jak poprzedni.
Jeszcze ważniejsze są Zasady Tworzenia Prawa. Ludziom wydaje sie, że to jakaś abstrakcja. Tymczasem z tego wynikają bardzo ważne rzeczy.
Np. kiedyś istniało coś takiego jak „trój-podział władz”. Za PRL trój-podział ten zniknął: jak bowiem mawiał tow. Adolf Hitler: „Wszystkie koła winny zgodnie toczyć się do zwycięstwa” - a za tow. Józefa Stalina „adwokat, sędzia i prokurator powinni zgodnie ustalać stopień winy oskarżonego”. Po co jakiekolwiek podziały? Zgoda buduje...
Dziś nie wiadomo: mamy ten trój-podział - czy nie? Teoretycznie dzieci w szkole tego się uczy - ale nie znam żadnego aktu prawnego, który by go przywrócił. Więc nie istnieje. Ani w teorii - ani w praktyce; ani w Polsce - ani w całym dzisiejszym, totalitarnym, świecie.
W efekcie np. powstaje „Powiernictwo Polskie” mające bronić Polaków przed roszczeniami „Powiernictwa Pruskiego”. Przy czym „nasz rząd” uspokaja nas, że „rząd” RFN nie będzie przed sądami popierał „Powiernictwa Pruskiego”.
I nikt nie zadaje pytania: „Zaraz - czy orzeczenie sądu w sprawie o nieruchomość ma zależeć od tego, czy pozwany jest „wsparty” przez jakieś „Powiernictwo??” . Lub: „Zaraz - a co sąd obchodzi poparcie rządu RFN?!?”.
Przecież w normalnym kraju, gdy ktoś spróbowałby powiedzieć sędziemu: „Panie sędzio, to stanowisko popiera rząd...”, to spotkałby się z ofuknięciem: „A co mnie obchodzi jakiś rząd! Ja mam wyrokować wedle Prawa, Sumienia i Obyczajów - a skoro rząd próbuje się wtrącać w nie swoje sprawy, to zapewniam, że w miarę możności stanę po stronie przeciwnej. Dla zasady”.
Tak kiedyś - gdy nie istniał totalitaryzm - mówili sędziowie.
Dziś sędzia, zanim wyda werdykt, to czyta gazety, by dowiedzieć się, co o tym myślą Ulica i Dziennikarze. I pyta Prezesa Sądu, co o tym myśli „Rząd”.
Takie podłe czasy...
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (3)