Panorama Oleśnicka
Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_18_&czarnecki.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_22_&Geringer.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_13_&szymanski.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72 Warning: imagejpeg(): Unable to open 'files/autorzy/_12_&Krason.JPG' for writing: Permission denied in /srv/www/vhosts/panoramaolesnicka.pl/httpdocs/cnf/funkcje.php on line 72
Felietony w Panoramie
Janusz Korwin-Mikke
felietonów: 180
zobacz
Ryszard Czarnecki
felietonów: 142
zobacz
Janusz Grela
felietonów: 74
zobacz
Julian Bartosz
felietonów: 58
zobacz
Roman Ćwiękała
felietonów: 47
zobacz
Beata Kempa
felietonów: 41
zobacz
Lidia Geringer De Oedenberg
felietonów: 24
zobacz
Czesław Panek
felietonów: 14
zobacz
Konrad Szymański
felietonów: 10
zobacz
Adrian Różański
felietonów: 8
zobacz
Bolesław Szajna
felietonów: 5
zobacz
Janusz Dobrosz
felietonów: 5
zobacz
Janusz Krasoń
felietonów: 4
zobacz
Julian Bartosz
Felietony w Panoramie
fot
Trzy stracone miesiące

 
Czy po to w długie i srogie zimowe wieczory, siedząc blisko trzaskających na kominku polan, mówiło się: „aby do wiosny”? Czyż po nastaniu już kalendarzowej wiosny, dalej czerpiąc ciepło z kominka, nie pocieszaliśmy się: żeby już wreszcie nastał maj? Trzy tygodnie tego najpiękniejszego w roku miesiąca mijają, a my dalej, żeby nie marznąć, musimy wieczorem palić. Niełaskawy dla nas latoś ten „kolega Maj”.
Nie sprawdziły się słowa piosenki Niech no tylko zakwitną jabłonie Podle jest na dworze. Pokręciło się jednak nie tylko w przyrodzie. Gorzej, że w polityce dzieją się większe nieszczęścia. Gdyby w niej chodziło jedynie o wzajemne „naparzanie się” facetów o różnych, często zmienianych, partyjnych barwach, gdyby owa polityka ograniczała się do mało nas ruszających pyskówek jednych panów na drugich i na odwrót, gdyby „nasi” sowicie z obywatelskich podatków opłacani niby-rządzący nie zajmowali się wyłącznie swoimi drobnymi gierkami, to moglibyśmy się temu obojętnie przyglądać. Rzeczy się jednak przedstawiają inaczej. Oni, ci na górze, w rządzie i w sejmie, robiąc w majtki, bawią się w swoich piaskownicach, a tymczasem istotne, najważniejsze bodaj dla zwykłych ludzi, sprawy pozostają nie załatwione. Myślę tu przede wszystkim o uporządkowaniu i uzdrowieniu służby zdrowia.
Popatrzmy wspólnie na to nieodpowiedzialne nie-działanie władzy ustawodawczej i wykonawczej. Zanim odszedł wreszcie ten nieszczęsny „lewicowy” Leszek Miller, którego ministrowie dwu, a nawet trzykrotnie się zmieniali, knocąc prawo dotyczące polityki zdrowotnej państwa, publiczna służba zdrowia popadała faktycznie w coraz gorszą sytuację. Wiedząc po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, że ustawa o Narodowym Funduszu Zdrowia musi być zmieniona, rządzący do 2 maja mówili, że „prowadzą intensywne prace” nad nowymi, lepszymi rozwiązaniami. Owszem, mówić - mówili, ale gdy nastał z nadania prezydenta nowy premier, okazało się, że z tego mówienia wyszło tyle, co nic. W swoim expose w dniu 14 maja Marek Belka także mówił, że służba zdrowia to dla jego rządu „jeden z najważniejszych priorytetów”. Wspominał o tym w punkcie czwartym na swojej liście „priorytetów”. A teraz (piszę to 18 maja) słyszymy w telewizji, że wstępne założenia reformy zreformowanej reformy publicznej służby zdrowia znane będą, jak wszystko dobrze pójdzie z kolejnymi konsultacjami i uzgodnieniami, pod koniec czerwca. Już to widzę, jak przed urlopami okaże się, że z powodu trudności w „ostatecznym ukształtowaniu projektu” sprawa przesunie się na okres powakacyjny. Dziś wiadomo tylko jedno: bez tzw. partycypacji pacjentów w kosztach leczenia się nie obejdzie! Może to spowodować takie sytuacje, że mniej będzie chorych odchodzących od okienek aptecznych bez wykupienia zapisanych im na recepcie lekarstw, a to z tego powodu, że w ogóle przestaną chodzić po te recepty, albowiem za to też się będzie musiało płacić.
Trudno przesądzić, czy do tego rzeczywiście dojdzie, ale - jak się to mówi - taka perspektywa „wisi w powietrzu”. Oczywiście, „częściowe urynkowienie” lecznictwa publicznego ma tzw. obiektywne przyczyny: za mało jest pieniędzy w „systemie”! Tymczasem w innym „systemie” jest tyle forsy, że można miesiącami opłacać dwa rządy: i ten, który odszedł, i ten, który jeszcze w pełni nie nadszedł. Belka, obsługiwany przez aparat państwa (ochrona, samochody, apanaże) nim 2 maja otrzymał nominację, nie otrzymał votum zaufania od większości posłów, co było do przewidzenia. Teraz o stworzenie gabinetu z należnym poparciem sejmowym trudnią się przez dalsze tygodnie kluby. Gdy i one nie poradzą sobie z tym (i tu prosi się brzydsze słowo) bałaganem, prezydent jeszcze raz popchnie Belkę, by w trzecim podejściu - już z mniejszym rygorem w głosowaniu - po wymuszonych handlem stanowiskami zmianach w swym gabinecie uzyskał wreszcie owe votum. Ile to czasu zajmie, odkąd Miller zapowiedział odejście po wciągnięciu niebieskiej flagi, a Belka stanie się wreszcie premierem pełną gębą? Nie mniej niż trzy miesiące. Trzy zmarnowane na politycznych gierkach cenne miesiące! Bo przecież nikt nam nie zdoła wmówić, że w tym czasie odbywa się „normalna praca” w instytucjach rządowych, gdzie się ludzie zastanawiają, czy jutro jeszcze będą na danym stanowisku. Tego straconego czasu nie da się przeliczyć na żadne pieniądze poza tymi, które zarobią rodzimi i zagraniczni spekulanci na warszawskiej giełdzie. A może przecież i tak być, że cały ten tzw. układ, za przeproszeniem, szlag trafi i będą ogłoszone nowe wybory. Co po nich będzie - nikt dziś nie wie. A służba zdrowia w skali kraju dogorywa...
Pod jednym względem prezydent i rząd - okrutnie zadowoleni z tego, że „jesteśmy jako równi wśród równych w Europie” - pozostają niewzruszenie konsekwentni: będziemy razem z Amerykanami i Brytyjczykami trzymali straż nad Tygrysem i Eufratem. W roku ubiegłym kosztowało to nas około 150 milionów złotych, w tym roku trzy razy tyle, a ile w przyszłym - nie wiadomo. Drobiazg.
Ze zziębniętym pozdrowieniem
Wasz felietonista

autor: Julian Bartosz

 
Skomentuj ten artykuł! (2)
designed by Rikonia
copyright by Panorama Oleśnicka
panoramaolesnicka@poczta.onet.pl panorama@dyskietka.pl tel. / fax +48 71 3149428