Turcja u bram
Trwa gorąca debata na temat ewentualnego przyjęcia Turcji do Unii Europejskiej. Głosy rozkładają się póki co na razie po równo.
Przeciwnicy argumentują, że UE z Turcją będzie już zupełnie inną Unią. Eksperci finansowi udowadniają, że Turcja pochłonie sporo środków, które należą się Polsce i innym krajom z naszego regionu Europy jako państwom gorzej rozwiniętym. Tureccy rolnicy zapewne zdominują środki w ramach CAP czyli Unijnej Polityki Rolnej. Do tego jeszcze, zgodnie z projektem konstytucji UE, to właśnie Turcja, za kilkanaście lat, mająca więcej ludności niż RFN, uzyska największe wpływy polityczne w Unii.
Z kolei zwolennicy argumentują, że akces Turcji do Unii jest ważny ze względów strategiczno-geopolitycznych i że zwiększy bezpieczeństwo Europy. Pojawia się też argument, że jeżeli nie chcemy konfrontacji z radykalnym islamem, to należy poprzeć islam w wersji „soft”, łagodny, umiarkowany, „z ludzką twarzą”.
Do przeciwników poszerzenia UE o Turcję należy np. Austria, ale także najliczniej reprezentowana w Parlamencie Europejskim partia - niemiecka CDU-CSU, a także szereg środowisk prawicy zachodnioeuropejskiej. Ostatnio wyraźnie przeciwko wejściu Turcji wypowiedział się kardynał Ratzinger, będący prawą ręką Papieża, szef Kongregacji Doktryny Wiary (powiedzmy, że to główny „ideolog” Watykanu).
Zwolennicy to Wielka Brytania (dla Londynu im Unia szersza, tym bardziej „rozmyta”, a to zgodne jest z brytyjską polityką zagraniczną od powstania EWG), Francja (co prawda niektórzy twierdzą, że Paryż robi to nieszczerze) oraz rząd RFN.
Gdy chodzi o polską scenę polityczną, to „za” jest profesor Geremek, a większość polityków i ekspertów uważa, że nie należy mówić „nie”, ale też nie należy tego procesu przyspieszać. Takie jest też moje zdanie. Podobnie jak Jacek Saryusz Wolski myślę też, że należy naszym partnerom z UE mówić: Skoro Turcja, to i Ukraina... Doskonale jednak wiemy, że spełnienie tego warunku i przyjęcie obu krajów naraz jest absolutnie niemożliwe. Chodzi nam raczej o podkreślenie wymiaru wschodniego polityki Unii - co dla Polski jest korzystne.
W każdym razie: mecz się toczy. A zakończy się nie wcześniej niż za paręnaście lat...
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)