Urodziny w Palestynie
Swoje 43. urodziny obchodzę pracowicie już od świtu, kontrolując przebieg palestyńskich wyborów. Jestem w Hebronie - największym ośrodku przemysłowym na Zachodnim Brzegu. Miasto liczy ponad 0,5 mln mieszkańców, a dokładnie 524.510. Liczba wyborców uprawnionych do głosowania wynosi ponad ćwierć miliona, a dokładnie 258.108, z czego zarejestrowało się 188.470 wyborców. W całym Hebronie, mieście o bogatej arabsko - żydowskiej historii, mieszka 600 osadników izraelskich, zamkniętych w specjalnej enklawie. Hebron jest jedynym miastem na całym Zachodnim Brzegu, gdzie osadnicy żydowscy są wewnątrz miasta. Wszędzie indziej tworzą specjalne, zamknięte społeczności, wyłącznie żydowskie, ale poza obrębem miast. W pobliżu Hebronu jest np. 7.000 osadników.
Wybory w Hebronie nadzorowane są przez ekipę międzynarodowych obserwatorów z UE, Szwajcarii, Norwegii i Kanady. Już od dłuższego czasu było w Palestynie 36 obserwatorów zagranicznych, tuż przed wyborami lub na same wybory przyjechało kolejnych 136. W całym Hebronie jest ekipa 50 obserwatorów, z czego 22 z krajów UE. Obsadzamy wszystkie 16 dystryktów, a to oznacza 159 ośrodków do głosowania i 195 punktów wyborczych. Z PE jest zaledwie troje posłów: Czeszka, Dunka i ja. Moi wygodni koledzy z europarlamentu w większości wybrali miejsca bądź bliższe, bądź ciekawsze turystycznie. Aż 15 obserwatorów z ramienia PE (na 28 wszystkich) zapragnęło obejrzeć wybory we Wschodniej Jerozolimie, gdzie liczba wyborców nominalnie wynosi 5 tysięcy, ale w ostatnich dwóch wyborach głosowało zaledwie 1.200. Oznacza to, że na 1 europosła przypadło tam 80 wyborców!
Jesteśmy w szczególnym mieście - świętym i dla muzułmanów, i dla Żydów. To tu dochodziło do masakr obu nacji w 1929 i 1994 r. Ludzie z Ambasady Izraelskiej przy UE uprzedzali mnie, że to najbardziej niebezpieczne miejsce w całej Palestynie. To właśnie tutaj w ostatnim tygodniu doszło do ostrych walk między żydowskimi osadnikami a izraelską policją, która - zgodnie z poleceniem rządu w Tel Awiwie - usuwała ich z domów, w których mieszkali od lat, a już się nawet w nich urodzili. Rano, już na odprawie w Hebronie, uprzedzono nas, że może dojść do walk wewnątrzpalestyńskich między bojówkami Fatahu a Hamasu. Do tych konfliktów wewnątrznarodowościowych dochodzą wewnętrzne animozje żydowsko-palestyńskie. Głównym miejscem konfliktu są okolice starego rynku.
Podzieliliśmy się na dwie ekipy: w jednej - ja, Czeszka Jana Hybaskova, rumuńska pracownica europarlamentu, tłumacz i kierowca, w drugiej - Dunka, Niemiec z administracji PE, kierowca i tłumacz. Gdy wczoraj nasi koledzy jechali do Strefy Gazy, w bagażniku mieli hełmy i kamizelki kuloodporne. My takiego sprzętu nie dostaliśmy. Może i lepiej, budziłoby to tylko agresję. Zresztą czuwa nad nami prawie 4.600 ludzi z „Security” (3.534 stąd i aż 1.025 „importowanych” do Hebronu specjalnie w związku z wyborami). Sytuację podgrzewa fakt, że aż 4 z 9 kandydatów Hamasu z Hebronu siedzi w izraelskim więzieniu. Ale tak naprawdę Hamas ma już trochę inną twarz: na ich liście jest sporo ludzi biznesu, burmistrzowie. Jeszcze nie wiedzą, że za parę godzin zdecydowanie wygrają te wybory…
www.ryszardczarnecki.pl
autor: Ryszard Czarnecki
Skomentuj ten artykuł! (1)